wyświetlenia
Brzmi jak żart, ale to naprawdę działa. Cały pomysł opiera się na starej technologii, w której z węgla drzewnego powstaje gaz palny. To właśnie ten gaz trafia później do silnika i pozwala samochodowi jechać. W praktyce oznacza to, że klasyczny Maluch dostał drugie życie w kraju, gdzie paliwo jest drogie, trudno dostępne i dla wielu zwyczajnie za drogie.
Według dostępnych informacji mechanik zbudował instalację głównie z tego, co miał pod ręką - ze złomu i przerobionych elementów. Z tyłu auta zamontowano specjalny zbiornik, a cały pojazd stał się lokalną sensacją. Mieszkańcy zatrzymują się, oglądają samochód i robią mu zdjęcia, bo trudno przejść obok takiej konstrukcji obojętnie.
Co ciekawe, to nie jest tylko pokazowy eksperyment. Podczas prób samochód miał przejechać około 85 kilometrów i rozpędzić się do mniej więcej 70 km/h. Jak na Malucha zasilanego węglem drzewnym - wynik robi wrażenie.
Cała historia pokazuje też, w jakiej sytuacji znajduje się dziś Kuba. Kryzys paliwowy sprawił, że ludzie coraz częściej próbują radzić sobie sami i szukają rozwiązań, które jeszcze kilka lat temu brzmiałyby absurdalnie. Właśnie dlatego ten Fiat 126p stał się czymś więcej niż tylko ciekawostką. Dla jednych to śmieszny wynalazek, dla innych - symbol zaradności w trudnych czasach.
Tytuł to żart ;)
Rozmowy na Facebooku