Maja Chwalińska wróciła z Paryża jako wicemistrzyni Roland Garros i bohaterka, której paryska przygoda odbiła się echem daleko poza światem tenisa. Gdy emocje po sobotnim finale zaczęły opadać, okazało się, że polska tenisistka nie wiedziała o jednym z najbardziej komentowanych faktów związanych z tym meczem - że oglądał ją sam Brad Pitt.

Finał, który przeszedł do historii

Chwalińska zaczynała tegorocznego Rolanda Garrosa jako 114. tenisistka rankingu WTA. Jako pierwsza kwalifikantka w dziejach dotarła do finału tej imprezy - a po turnieju awansowała aż na 21. miejsce w światowym zestawieniu.

W sobotnim finale zmierzyła się z rozstawioną z numerem ósmym Rosjanką Mirrą Andriejewą. Po wyrównanym początku mecz zmienił oblicze przy prowadzeniu Chwalińskiej 3:2 - od tego momentu Rosjanka wygrała dziewięć gemów z rzędu, zamknęła pierwszą partię i w drugiej prowadziła już 5:0. Ostatecznie Andriejewa wygrała 6:3, 6:2, zostając trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema w historii.

Chwalińska po meczu przyznała szczerze: "Momentami czułam się po prostu bezbronna. Mimo to jestem z siebie dumna. Oczywiście dałam z siebie wszystko." Dodała też nieoczekiwany szczegół: przez trzy tygodnie rywalizacji nie jadła normalnie. "W sumie to trochę się cieszę, że turniej się już skończył. Może teraz wróci przyjemność z jedzenia" - powiedziała z właściwym sobie humorem.

Nagranie znajdziecie w tym artykule

Brad Pitt zauważony na trybunach jak kibicuje Maji Chwalińskiej. Nie mógł oderwać oczu
Brad Pitt przyjechał do Paryża specjalnie na finał Roland Garros i zasiadł w loży VIP, żeby na własne oczy zobaczyć Maję Chwalińską. Obok niego - Flea z Red Hot Chili Peppers. Polska tenisistka przegrała z Andriejewą, ale trybuny należały do niej. Finał French Open 2026 to był mecz, który oglądał

Brad Pitt na trybunach - gwiazda, której Maja nie widziała

Finałowe starcie kobiet przyciągnęło na trybuny kortu Philippe'a Chatriera wyjątkowych gości. Wśród nich znalazł się hollywoodzki gwiazdor Brad Pitt, który przybył na finał razem z partnerką Ines de Ramon - para spotyka się od 2022 roku. Aktor zajął miejsce w loży VIP, a realizator transmisji regularnie pokazywał jego reakcje. Zagraniczne media zwracały uwagę, że Pitt z dużym zainteresowaniem śledził przebieg spotkania - przy efektownych wymianach i kluczowych punktach widać go było bijącego brawo i reagującego z wyraźnymi emocjami.

Tyle tylko, że sama zainteresowana - Chwalińska - nie miała o tym żadnego pojęcia.

"Grałabym jeszcze gorzej"

W poniedziałek Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku na wicemistrzynię Rolanda Garrosa czekał tłum fanów, a 24-latka nie kryła wielkiej radości z takiego przywitania. Wieczorem tego samego dnia pojawiła się w TVN24 w programie "Fakty po faktach" prowadzonym przez Katarzynę Kolendę-Zaleską. To właśnie tam po raz pierwszy usłyszała, że w trakcie finału na trybunach był Brad Pitt.

Reakcja była natychmiastowa. "Właśnie nie widziałam. Całe szczęście, bo chyba bym tam umarła, grałabym jeszcze gorzej" - odpowiedziała Chwalińska. Gdy prowadząca dodała, że Pitt nie tylko oglądał mecz, ale bardzo żywiołowo reagował na grę Polki, co było widać na filmach i zdjęciach, tenisistka odparła z uśmiechem: "Bił mi brawo? Dam to sobie w ramkę. Jak najbardziej."

McEnroe zachwycony, Wimbledon czeka

Występ Chwalińskiej w Paryżu nie przeszedł niezauważony wśród tenisowych legend. John McEnroe, zapytany publicznie o możliwość przyznania Polce dzikiej karty do Wimbledonu, stwierdził wprost: "Gdybym był organizatorem Wimbledonu, a myślę, że mają osiem dzikich kart do rozdania, z pewnością przyznałbym je właśnie im." Amerykanin skomentował też styl gry 24-latki: "Podoba mi się, jak gra. To jest tenis starszej daty. Tam jest strategia. Mam wrażenie, że dziś wszyscy próbują uderzyć piłkę jak najmocniej. Z kolei jej gra przypomina mi to, co działo się w czasach, gdy ja grałem. Pięknie się to ogląda."

Problem formalny jednak pozostaje. Lista zgłoszeń do Wimbledonu zamknęła się jeszcze przed startem tegorocznej edycji Roland Garros, kiedy Chwalińska figurowała na 114. miejscu w rankingu - co uprawniało ją jedynie do gry w kwalifikacjach. Jedyną szansą na bezpośredni udział w turnieju głównym jest dzika karta od organizatorów. Formalności po stronie Polki zostały dopełnione i dokumenty wysłane - pozostaje czekać na decyzję. Pierwsze dzikie karty na Wimbledon 2026 zostaną ogłoszone w tygodniu od 15 czerwca. Sam turniej startuje 29 czerwca.

Pewne jest jedno - cokolwiek się wydarzy w Londynie, paryski finał już na zawsze zmienił pozycję Chwalińskiej w światowym tenisie. Jak ujął to jeden z dziennikarzy sportowych komentujących całą sytuację: "Jeżeli Brad Pitt ogląda Maję Chwalińską, możemy być dumni. Maja zawładnęła sercami nie tylko Polaków. Pozostaje fajną, skromną dziewczyną."

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Lekarza opuszczono z helikoptera, bo nie było gdzie lądować. Niezwykłe nagranie znad zalewu pod Kielcami
Lekarza opuszczono z helikoptera, bo nie było gdzie lądować. Niezwykłe nagranie znad zalewu pod Kielcami
Ludzie masowo wchodzą do Morskiego Oka. Tak to wyglądało tym razem. Kiedy zaczną się poważne mandaty?
Ludzie masowo wchodzą do Morskiego Oka. Tak to wyglądało tym razem. Kiedy zaczną się poważne mandaty?