Niecała doba od momentu, gdy nagranie z ataku na wrocławskim Zakrzowie obiegło sieć, i policja ma pierwszych podejrzanych. Zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 27 i 45 lat. Jeden z nich próbował uciec z miasta, ale wpadł w ręce kontrterrorystów. Obaj byli już wcześniej wielokrotnie notowani, a funkcjonariusze wciąż szukają pozostałych uczestników napaści.
O zatrzymaniach poinformowała dolnośląska policja. Do jednego z nich doszło podczas dynamicznych działań, gdy podejrzany próbował opuścić Wrocław i uniknąć odpowiedzialności.
W operacji uczestniczyli funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji we Wrocławiu, policjanci pionu kryminalnego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu oraz Komisariatu Policji Wrocław-Osiedle.
Obaj zatrzymani byli już wcześniej wielokrotnie notowani za różnego rodzaju czyny zabronione.
Nagranie znajduje się w tym artykule:

Policja: motyw narodowościowy
Od porannych informacji sprawa nabrała konkretów. Podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu przekazała, że wszystko wskazuje na atak na tle narodowościowym.
Znane są też dane poszkodowanych. To 20-letnia kobieta i 21-letni mężczyzna, oboje obywatele Ukrainy. W poniedziałek formalnie złożyli zeznania.
Policja potwierdziła również przebieg zdarzenia opisywany wcześniej przez rodzinę. Początkiem agresji była sprzeczka w kolejce w sklepie, a do właściwego ataku doszło już na ulicy.

Co się wydarzyło na Zakrzowie
Do napaści doszło w niedzielę 26 lipca około godziny 18 przy ulicy Okulickiego, w rejonie pętli autobusowej na osiedlu Zakrzów.
Z ustaleń wynika, że para wsiadała właśnie do samochodu, gdy podeszło do niej dwóch mężczyzn. Po chwili dołączył trzeci. Zaatakowali obywatela Ukrainy, a uderzenia otrzymała także próbująca go bronić 20-latka.
Oboje trafili do szpitala. Kobieta wymagała zszycia rany ucha, u obojga podejrzewano wstrząśnienie mózgu. Nagranie z ataku, opublikowane przez matkę poszkodowanej, zostało udostępnione w sieci ponad tysiąc razy w ciągu kilkunastu godzin.
Reakcja polityczna i dyplomatyczna
Sprawa błyskawicznie wyszła poza wymiar lokalny. O zatrzymaniach poinformował w mediach społecznościowych szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Zareagowała także strona ukraińska. Ambasador Ukrainy w Polsce Vasyl Bodnar przekazał, że minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha polecił Konsulatowi Generalnemu we Wrocławiu podjęcie niezbędnych działań w trybie pilnym. Konsulat wystosował apel o pilną reakcję polskich organów ścigania.
Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk oświadczył, że nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią ani uprzedzeniami narodowościowymi. Zaapelował do mieszkańców o reagowanie i dokumentowanie takich zdarzeń, a osobną część wypowiedzi skierował do polityków i osób życia publicznego, które, jak to ujął, świadomie lub nieodpowiedzialnie budują przekaz oparty na strachu, uprzedzeniach i podziałach.
Co grozi napastnikom
Za udział w pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, kodeks karny przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności.
Jeżeli prokuratura potwierdzi motyw narodowościowy, kwalifikacja prawna może zostać rozszerzona o przepisy dotyczące przemocy z powodu przynależności narodowej, etnicznej lub wyznaniowej. Wrocław ma już zresztą takie sprawy za sobą. W marcu tego roku akt oskarżenia objął parę, która zaatakowała sprzedawczynię w jednej z Żabek, a zarzuty obejmowały między innymi stosowanie groźby w związku z przynależnością narodową.
Co dalej
Policja podkreśla, że nadal intensywnie pracuje nad sprawą, żeby wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia i zatrzymać pozostałych sprawców. Na nagraniu widać trzech napastników, a zatrzymano dwóch.
W komunikacie znalazła się deklaracja, że każda osoba odpowiedzialna za ten atak poniesie konsekwencje przewidziane prawem.
