Na policyjną skrzynkę „Stop Agresji Drogowej" trafiło nagranie, na którym pieszy przechodzi przez jezdnię drogi ekspresowej między pędzącymi samochodami. Lubelscy policjanci ustalają jego tożsamość. Do zdarzenia doszło prawdopodobnie na S-17 w rejonie miejscowości Bogucin.

Sprawę bada Wydział Przestępstw i Wykroczeń w Ruchu Drogowym Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Funkcjonariusze wyjaśniają dokładne miejsce zdarzenia oraz jego przebieg.

Co widać na nagraniu

Na materiale przesłanym przez świadka widać mężczyznę poruszającego się po jezdni, po której z dużą prędkością przemieszczają się pojazdy.

Policja nie ma wątpliwości co do oceny sytuacji. W komunikacie napisano, że była ona wyjątkowo niebezpieczna i mogła doprowadzić do tragicznych konsekwencji zarówno dla samego pieszego, jak i dla kierujących.

Czym może się to skończyć

Funkcjonariusze prowadzą czynności w kierunku stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz korzystania przez pieszego z drogi niedostępnej dla ruchu pieszych. Sprawa może trafić do sądu z wnioskiem o ukaranie.

Podinspektor Kamil Gołębiowski przypomniał przy okazji, dlaczego takie zachowanie jest tak groźne. Kierowca jadący trasą szybkiego ruchu ma bardzo mało czasu na reakcję, a nagłe pojawienie się człowieka na jezdni może zakończyć się tragedią.

Ruch pieszych po drogach ekspresowych jest w Polsce zakazany.

Skrzynka „Stop Agresji Drogowej" działa przy komendach w całym kraju i służy do przesyłania przez kierowców nagrań z niebezpiecznych sytuacji na drogach. Na podstawie takich materiałów policja prowadzi postępowania także wtedy, gdy na miejscu nie było patrolu.

A Wy zgłaszalibyście taką sytuację policji, czy raczej przejechalibyście dalej?

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
TVN na tropie afery śmieciowej i miliardowych dotacjach. Puste ciężarówki mają krążyć po stolicy
TVN na tropie afery śmieciowej i miliardowych dotacjach. Puste ciężarówki mają krążyć po stolicy
„Szczyt głupoty" Przewodnik tatrzański pokazał jak turyści wchodzą z psami na Rysy, a niektórzy nawet je wnoszą
„Szczyt głupoty" Przewodnik tatrzański pokazał jak turyści wchodzą z psami na Rysy, a niektórzy nawet je wnoszą