Dziennikarka Joanna Racewicz opublikowała w mediach społecznościowych długi, poetycki wpis o tym, że wzięła ślub. Sama ze sobą. Panna młoda, tort z napisem "Powiedz sobie TAK", kwiaty, wzruszające słowa o powrocie do siebie. Brzmi jak prywatna, intymna przemiana. No i pewnie wiele osób tak to odczytało. Tyle że pod całym tym wyznaniem kryje się konkret, o którym łatwo zapomnieć przy pierwszym czytaniu - komercyjny warsztat, na który namawia, kosztuje pięć tysięcy złotych.

Co właściwie ogłosiła

Racewicz napisała, że nie wie, kiedy zaczęła od siebie odchodzić. Że lata pogoni, presji, ocen i krytyki oddaliły ją od samej siebie. A potem, jak pisze, w jej życiu pojawiły się "cudne kobiety", jej "siostry", które zaprosiły ją do pewnego projektu. Nie obiecywały, że stanie się kimś innym. Przypomniały tylko, że wystarczy wrócić do siebie. Do źródła.

Cała ta droga - jak wynika z wpisu - zajmuje 21 dni. Codziennie kilka minut. Lekcje, ćwiczenia z lustrem, zeszyt refleksji, medytacje, cisza. Bez presji, bez wyścigu. Kulminacją jest symboliczny "ślub ze sobą", moment, w którym pierwszy raz od lat można powiedzieć: "Wybieram siebie".

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie końcówka wpisu. Bo tam robi się już całkiem konkretnie.

"Wystarczy wpisać kod JOANNA"

Na samym dole wyznania pojawia się zaproszenie na stronę marki organizującej te warsztaty i apel, żeby zapisać się na najbliższy termin - 25 i 26 lipca. A do tego dopisek: "skorzystaj z wyjątkowej zniżki. Wystarczy wpisać kod JOANNA".

No i tu cały ten intymny, osobisty ton nagle zamienia się w coś, co każdy, kto choć raz widział kampanię influencerską, rozpozna od razu. Kod rabatowy z imieniem osoby polecającej to klasyczny mechanizm marketingu afiliacyjnego. Ten sam, który znamy z reklam kosmetyków, suplementów czy kursów online.

Warto więc wiedzieć, na co dokładnie ten kod działa.

Pięć tysięcy złotych za weekend

Sprawdziliśmy stronę firmy, która stoi za tą ceremonią. To marka z rozwoju osobistego, założona przez trzy kobiety - jak same się opisują: przedsiębiorczynię, artystkę i ekspertkę od marketingu. Oferują "pierwsze w Polsce śluby ze sobą".

W ich sklepie internetowym dostępne są trzy terminy weekendowych warsztatów zakończonych ceremonią. Każdy z nich kosztuje dokładnie tyle samo - 5000 złotych. Pięć tysięcy za dwa dni. Do tego dochodzi ów kod ze zniżką, choć firma nigdzie publicznie nie podaje, o ile właściwie obniża on cenę.

Na stronie znajdziemy sporo słów, które w tej branży pojawiają się właściwie zawsze. Że to nie kurs, tylko "przełomowy ruch". Że łączą psychologię, coaching i "nowoczesne techniki samopoznania". Że czeka nas "trwała zmiana na poziomie tożsamości". Padają obietnice budowania poczucia własnej wartości, uwolnienia od presji otoczenia i "holistycznego podejścia do szczęścia".

Czego na stronie nie ma? Nazwisk konkretnych psychologów czy terapeutów z uprawnieniami. Opisu metody, która byłaby poparta czymkolwiek poza ładnymi zdjęciami i emocjonalnym językiem. Informacji, co dokładnie dostaje się za te pięć tysięcy poza dwudniowym spotkaniem i symbolicznym rytuałem.

Dlaczego o tym piszemy

Bo tu nie chodzi o wyśmiewanie kogokolwiek, kto chce nad sobą popracować. Praca nad sobą to dobra rzecz. Terapia, rozwój, dbanie o głowę - jak najbardziej.

Chodzi o coś innego. O to, że znana dziennikarka, osoba z autorytetem i zaufaniem widzów, firmuje swoim nazwiskiem i swoją historią komercyjny produkt za pięć tysięcy złotych - i robi to w formie, która wygląda na prywatne, szczere wyznanie, a nie na reklamę. Kod rabatowy zdradza, że to jednak współpraca. A wtedy pojawia się pytanie, które każdy powinien sobie zadać sam.

Czy kupujemy tu drogę do siebie, czy po prostu weekend za cenę używanego samochodu.

Symboliczny ślub ze sobą, powiedzenie sobie "tak", pokochanie siebie - z tym nikt nie dyskutuje. Tylko że na to nie potrzeba żadnego kodu rabatowego. Ani pięciu tysięcy złotych.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Niecierpliwy policjant nie czekał aż rogatki się całkowicie podniosą. Zdarzenie nagrał taksówkarz
Niecierpliwy policjant nie czekał aż rogatki się całkowicie podniosą. Zdarzenie nagrał taksówkarz
Dachowanie golfa w Świętokrzyskiem. Nie żyje 22-latek, a 19-letni kierowca miał prawie promil
Dachowanie golfa w Świętokrzyskiem. Nie żyje 22-latek, a 19-letni kierowca miał prawie promil