We wtorek 14 lipca, tuż przed godziną dwudziestą, na zatłoczonych Krupówkach pojawił się nietypowy gość: młody jeleń, byk-szpicak. Zwierzę w kilka chwil otoczył tłum turystów z telefonami w dłoniach. Zainteresowanie szybko przekroczyło granicę zdrowego rozsądku.

Jak relacjonuje Leszek Golonka, szef zakopiańskiej Straży Miejskiej, turyści potraktowali jelenia jak lokalną atrakcję. Próbowali go głaskać, dokarmiać, a przede wszystkim blokowali mu drogę ucieczki. Przestraszone i oszołomione tłumem zwierzę nie mogło się bezpiecznie oddalić.

Kordon strażników i radiowozy na deptaku

Sytuację w porę wychwycił dyżurny miejskiego monitoringu. Na Krupówki natychmiast wysłano patrole straży miejskiej. Funkcjonariusze skoncentrowali się na udrożnieniu przejścia, tak żeby jeleń mógł odejść bez dodatkowego stresu. Radiowozy częściowo zablokowały deptak, a strażnicy utworzyli kordon i wyprowadzili zwierzę ulicą gen. Galicy, przez plac Niepodległości, na spokojną boczną drogę. Obyło się bez wypadku.

"Szczytem bezmyślności są próby posadzenia dzieci na grzbietach zwierząt"

Golonka po raz kolejny zaapelował do turystów, zwłaszcza do rodziców i opiekunów dzieci, żeby nie traktowali dzikich zwierząt jak maskotek do głaskania i dokarmiania. "Szczytem bezmyślności są próby posadzenia dzieci na grzbietach zwierząt w celu zrobienia zdjęć. To może skutkować bardzo niebezpiecznym wypadkiem" - podkreślił komendant.

To nie jest przesada

Jelenie i łanie od lat regularnie wchodzą do Zakopanego, głównie w rejon Równi Krupowej, i coraz mniej boją się ludzi. Powód jest prozaiczny: zwierzęta nauczyły się, że w centrum miasta łatwo o pożywienie, bo turyści je dokarmiają mimo ostrzeżeń policji i władz.

Konsekwencje bywają poważne. Jesienią 2024 roku w rejonie Równi Krupowej doszło do dwóch ataków jeleni na przechodzące tamtędy kobiety. Obie z urazami trafiły do szpitala. Wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały. Miasto rozwiesiło tablice ostrzegawcze, zwiększyło liczbę patroli i wymieniło kosze na śmieci, z których zwierzęta korzystały jak z bufetu. Co lato scenariusz i tak się powtarza.

Od czasu, gdy jelenie i łanie zaczęły pojawiać się na ulicach Zakopanego, strażnicy miejscy interweniowali w ich sprawie już kilkaset razy. Najczęściej chodziło o przepędzanie zwierząt z ruchliwych ulic. Zdarzało się też, że funkcjonariusze musieli ratować same jelenie, które uciekając w popłochu raniły się o ogrodzenia, a nawet na nich zawisały.

Zasada jest prosta

Jeleń to nie pluszak. Trzymamy dystans, nie karmimy, nie zbliżamy się z telefonem, a psa prowadzimy na smyczy. Zwierzę zostawione w spokoju samo wróci do lasu. O to samo od lat apelują przyrodnicy z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

W urzędzie miasta odbywały się spotkania specjalistów od dzikich zwierząt, którzy mieli wypracować rozwiązanie narastającego problemu. Na razie latem w centrum Zakopanego wciąż można natknąć się na jelenia otoczonego wianuszkiem ludzi z telefonami.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Polak poszedł w koszulce Argentyny oglądać mecz z Anglią. Po przegranej musiała go eskortować policja
Polak poszedł w koszulce Argentyny oglądać mecz z Anglią. Po przegranej musiała go eskortować policja
„Banda piep**onych k**asów” 23-ukrainiec który znieważał uczestników marszu w Warszawie zatrzymany i przekazany SG z wnioskiem o deportację
„Banda piep**onych k**asów” 23-ukrainiec który znieważał uczestników marszu w Warszawie zatrzymany i przekazany SG z wnioskiem o deportację