Zaraz po tym, jak sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia, przed dziennikarzami stanęła jego obrończyni. Mecenas Izabela Ławińska zapowiedziała apelację i przedstawiła własną ocenę sprawy, wyraźnie odbiegającą od tego, co usłyszała chwilę wcześniej z ust sędziego. „Moje zdanie na temat mojego klienta delikatnie różni się od większości" - zaczęła.

Adwokat nie kryła, że wyrok uważa za zbyt surowy. „W mojej ocenie wyrok jest surowy i na pewno będę apelować w zakresie rażącej surowości" - podsumowała. Zaznaczyła jednocześnie, że jej klient przyjął orzeczenie z pokorą, a w rozmowach z nią wielokrotnie wyrażał żal za to, co się wydarzyło.

„Ten człowiek został wybitnie postawiony na świeczniku"

Główny zarzut obrończyni dotyczył tego, jak sprawa była traktowana publicznie. „Ten człowiek został wybitnie postawiony na świeczniku. Zapewne znacie państwo przypadki innych przestępstw, gdzie znacznie gorsze czyny zostały popełnione i nie widziałam wtedy, żeby pojawiały się komentarze czy sugestie co do wyroku. Uważam, że mój klient został tutaj wytypowany, nie wiem z jakich względów" - mówiła.

W tym samym duchu padły słowa, które szybko obiegły sieć: „Niech pierwszy rzuci kamieniem - jest wiele osób o gorszych kartach karnych".

Ta linia argumentacji nie jest nowa. W mowie końcowej trzy dni wcześniej Ławińska mówiła, że wokół oskarżonego powstał medialny obraz człowieka, który przestał być człowiekiem, że stał się symbolem, twarzą społecznego oburzenia i obiektem powszechnej nienawiści. Przekonywała wtedy, że „zapadł wyrok opinii", a prawdziwą próbą dla sądu jest zachowanie niezależności wobec kogoś publicznie już potępionego.

Niezapięte pasy pasażerki w apelacji

Ławińska zapowiedziała, że w apelacji podniesie kwestię niezapiętych pasów Pauliny K., która w chwili wypadku siedziała na przednim fotelu pasażera Volkswagena. „Wyobraźmy sobie sytuację, gdyby ten pas był zapięty i w ogóle nie byłoby żadnych obrażeń twarzy, co jest teoretycznie możliwe. Wtedy obraz tych efektów końcowych byłby trochę inny" - powiedziała.

Zwróciła też uwagę, że jej klient sam zgłosił się na policję w Niemczech, co jej zdaniem stanowi okoliczność łagodzącą.

Sędzia: „to nie jest wina mediów"

Argument o medialnym nagonce sędzia Maciej Mitera odrzucił jeszcze w ustnym uzasadnieniu, zanim obrończyni zdążyła go powtórzyć przed kamerami. „Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe. I jeszcze raz podkreślę: to nie jest wina mediów. Naprawdę to nie jest tu zapotrzebowanie medialne" - mówił.

Sędzia w uzasadnieniu nie zostawił na skazanym suchej nitki. Pytał, co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, „mały czołg", do 200 km/h. Stwierdził, że Żak zrobił to z premedytacją, a na tę karę „pracował sobie latami". Ocenił też jego postawę na sali: „Wszystko pana interesowało, koszulki Vuitton, Balenciagi, ale nie to, co pan zrobił. Zero refleksji". I dodał: „Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem".

Co orzekł sąd

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności z prawem ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po 15 latach. Orzekł też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Żak ma zapłacić rodzinie ofiary 900 tysięcy złotych zadośćuczynienia, poszkodowanej Paulinie K. 150 tysięcy złotych, a także 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Do wypadku doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej. Volkswagen Arteon prowadzony przez Żaka uderzył w tył Forda Focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Zginął 37-letni pasażer, ojciec dwójki dzieci. Do szpitala trafiły jego żona i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat oraz pasażerka Volkswagena. Biegli ustalili, że auto pędziło 226 km/h przy ograniczeniu do 80 km/h, a kierowca miał ponad promil alkoholu we krwi i nagrywał jazdę telefonem. W chwili wypadku miał aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.

Co dalej

Wyrok nie jest prawomocny. Obrona zapowiedziała apelację w zakresie rażącej surowości kary, więc sprawą zajmie się teraz sąd okręgowy.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Polak poszedł w koszulce Argentyny oglądać mecz z Anglią. Po przegranej musiała go eskortować policja
Polak poszedł w koszulce Argentyny oglądać mecz z Anglią. Po przegranej musiała go eskortować policja
„Banda piep**onych k**asów” 23-ukrainiec który znieważał uczestników marszu w Warszawie zatrzymany i przekazany SG z wnioskiem o deportację
„Banda piep**onych k**asów” 23-ukrainiec który znieważał uczestników marszu w Warszawie zatrzymany i przekazany SG z wnioskiem o deportację