63-letni mieszkaniec gminy Lesznowola pod Warszawą został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Wcześniej przez miesiące miał terroryzować lokatorów sąsiedniego budynku, w którym mieszkają Ukraińcy. Wybiegał do ich samochodów z pałką teleskopową, walił w szyby i wyzywał ich od narodowości. Sprawa ruszyła z miejsca dzień po tym, jak nagrania trafiły do ogólnopolskich mediów.

Miesiące zaczepek, potem kamera

25-letni Ivan mieszka w domu wielorodzinnym w gminie Lesznowola od około dwóch lat. W Polsce jest od pięciu, przyjechał jeszcze przed wybuchem wojny. Pracuje, płaci podatki, wynajmuje mieszkanie. Od miesięcy on i jego znajomi mierzyli się z zachowaniem jednego z polskich sąsiadów.

W pewnym momencie zaczął to nagrywać i publikować w mediach społecznościowych. Na jednym z filmów mężczyzna krzyczy zza ogrodzenia, że Polacy mają już Ukraińców dosyć, i powtarza oskarżenia o mordowanie Polaków. Na innym nagraniu ma na sobie koszulkę z napisem odnoszącym się do rzezi wołyńskiej.

Na kolejnym filmie podchodzi szybkim krokiem do samochodu, w którym siedzi jeden z lokatorów. Kierowca zdąża zamknąć okno. Mężczyzna zaczyna walić pięścią w szybę i żądać, żeby ją otworzyć. Na koniec pada groźba dotycząca muzyki i kilka uderzeń jakimś przedmiotem w szybę auta.

Sam Ivan opisuje ten przedmiot wprost. Według jego relacji sąsiad wybiega z kijem teleskopowym za każdym razem, gdy samochód zatrzyma się w pobliżu bramy, uderza w auta i krzyczy, żeby Ukraińcy wracali bronić swojego kraju. Dodaje, że po zakończeniu nagrania mężczyzna gonił uciekającego kierowcę i uszkodził drzwi samochodu.

„Nikt tam nie słuchał głośno muzyki"

Ivan przekonuje, że żadnej z tych sytuacji nic nie sprowokowało. Nie wie nawet, skąd wziął się motyw muzyki, bo nikt jej u nich głośno nie puszczał. Lokatorzy zaczęli omijać posesję sąsiada, idąc do sklepu. Na niewiele się to zdało, bo mężczyzna ma kamery i, jak relacjonuje Ivan, potrafi wyskoczyć przed maskę wyjeżdżającego z podwórka auta.

Młody Ukrainiec mówi wprost, czego się obawia. Jego dziewczyna wraca nocą z pracy w pobliskim magazynie i to o nią boi się najbardziej.

Zawiadomienie leżało od połowy lipca

To nie jest sprawa, o której służby dowiedziały się z internetu. W połowie lipca na komendzie w Piasecznie złożono zawiadomienie o publicznym znieważeniu z powodu pochodzenia narodowościowego, co potwierdziła asp. Wioletta Domagała z KPP w Piasecznie.

Na komendę przyszło wtedy sześciu lokatorów budynku. Usłyszeli, że wystarczy zgłoszenie jednego z nich. Przez kolejne dwa tygodnie, jak relacjonował Ivan, nie widzieli żadnej reakcji, a sąsiad kupił psa i dalej chodził pod ich budynkiem.

Zatrzymanie dzień po publikacji

Sprawę we wtorek opisała Wirtualna Polska. Następnego dnia policja poinformowała o zatrzymaniu 63-letniego mieszkańca gminy Lesznowola podejrzanego o znieważenie na tle narodowościowym.

Zatrzymania dokonali funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Lesznowoli oraz Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie. Mężczyzna trafił do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, a czynności z jego udziałem zaplanowano na kolejny dzień. Jak przekazała rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, w trakcie przesłuchania zatrzymany nie ukrywał swojej niechęci wobec Ukraińców.

Do trzech lat więzienia

Komenda Stołeczna Policji, informując o zatrzymaniu, przypomniała kwalifikację prawną. Publiczne znieważenie osób z powodu ich narodowości jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności.

To niejedyny przepis, który może wejść w grę. Kierowanie gróźb karalnych z pobudek narodowościowych zagrożone jest karą do 5 lat, a do tego dochodzi kwestia uszkodzenia samochodu. O ostatecznym kształcie zarzutów zdecydują ustalenia śledczych i analiza nagrań, w tym materiału z kamer samego zatrzymanego.

Kolejna sprawa w ciągu kilku tygodni

Zdarzenie w Lesznowoli dopisuje się do listy, która w ostatnich tygodniach rośnie w tempie trudnym do zignorowania. W pierwszym półroczu 2026 roku obywatele Ukrainy złożyli w Polsce 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści, o ponad 30 procent więcej niż rok wcześniej, wynika z danych Komendy Głównej Policji przytoczonych przez „Rzeczpospolitą".

W połowie lipca zatrzymano 54-latka, który w autobusie w Bielsku-Białej wulgarnie zaatakował słownie ukraińskie dziewczynki, w tym dwie jedenastolatki. W czerwcu w Warszawie 36-latek zaatakował pałką teleskopową kierowcę aplikacji przewozowej, obywatela Azerbejdżanu. W tym tygodniu zarzuty usłyszeli mężczyźni zatrzymani po pobiciu obywateli Ukrainy we Wrocławiu.

Powtarza się w tych sprawach jeden element. Reakcja przychodzi dopiero wtedy, gdy nagranie trafia do sieci albo do dużej redakcji.

Co dalej

Postępowanie prowadzi policja z Piaseczna, a 63-latek pozostaje w rękach śledczych. Otwarte jest pytanie, czy zarzuty obejmą wyłącznie znieważenie, czy także groźby i zniszczenie mienia.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Lubi Pan bić kobiety?" Adam C., który miał brać udział w pobiciu ukraińskiej pary, odpowiadał na pytania podczas doprowadzania do sądu
„Lubi Pan bić kobiety?" Adam C., który miał brać udział w pobiciu ukraińskiej pary, odpowiadał na pytania podczas doprowadzania do sądu
Kobiece „W prawo" doprowadziło do kolizji. Nagranie trafiło do sieci
Kobiece „W prawo" doprowadziło do kolizji. Nagranie trafiło do sieci