Piątkowe i poniedziałkowe jednodniowe zwolnienia lekarskie od lat są w Polsce publiczną tajemnicą. Teraz może się to skończyć. Pracodawcy coraz częściej korzystają ze specjalnych aplikacji, które analizują absencje pracowników i same wskazują przypadki wyglądające podejrzanie. Dane z najnowszych raportów pokazują, że jest co wyłapywać: ponad 44 procent wszystkich jednodniowych L4 przypada właśnie na piątki i poniedziałki, a co trzecia kontrola kończy się wykryciem nieprawidłowości.
Miliony zwolnień, setki milionów dni
Z raportu ZUS za 2025 rok wynika, że w Rejestrze Zaświadczeń Lekarskich zarejestrowano 27,5 miliona zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, które łącznie objęły 290,5 miliona dni absencji chorobowej. Najczęściej wystawiano zwolnienia na okres do pięciu dni, a 8,1 procent wszystkich zaświadczeń stanowiły zwolnienia jednodniowe.
I to właśnie te ostatnie budzą największe wątpliwości. Najwięcej jednodniowych L4 wystawianych jest na piątki (23,6 proc.) oraz poniedziałki (20,5 proc.). Łącznie to ponad 44 procent wszystkich zwolnień jednodniowych. Dla porównania soboty i niedziele odpowiadają zaledwie za 4,4 procent.
Zdaniem ekspertów z firmy Conperio, autorów raportu „Barometr absencji chorobowej w Polsce w 2025 roku", taki rozkład może wskazywać na efekt „wydłużonego weekendu". Co więcej, zjawisko się nasila: udział piątków i poniedziałków w jednodniowych zwolnieniach wzrósł z 37,9 procent w 2023 roku do 44,1 procent w 2025 roku.
Wymowne są też dane z dni okołoświątecznych. W trzy takie dni (2 maja, 10 czerwca i 10 listopada) wystawiano średnio blisko 147 jednodniowych zwolnień dziennie, podczas gdy w typowy dzień roboczy średnia wynosiła 58. To ponad 2,5 razy więcej.
Koszenie trawy i naprawa auta na zwolnieniu
Conperio przeanalizowało również 33,3 tysiąca kontroli prawidłowości wykorzystywania L4 przeprowadzonych w 2025 roku. Wyniki mówią same za siebie: nieprawidłowości stwierdzono w ponad jednej trzeciej przypadków. Najczęściej chodziło o nieobecność pracownika pod wskazanym adresem (26 proc. kontroli).
Kontrolerzy przyłapywali „chorych" pracowników na koszeniu trawnika, malowaniu ścian, budowie ogrodzenia czy pracach przy samochodzie: wymianie kół i opon, naprawie silnika, a nawet polerowaniu auta. W części przypadków pracownicy podczas kontroli spożywali alkohol, niekiedy w obecności samych kontrolerów.
Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy i prezes Conperio, przypomina, że zachowanie pracownika na zwolnieniu powinno wspierać proces leczenia. Jak zauważa, coraz częściej pracownicy tłumaczą swoją aktywność jako czynność incydentalną albo powołują się na wyjaśnienia znalezione w internecie czy przygotowane przez sztuczną inteligencję. Każdy przypadek oceniany jest jednak indywidualnie.
Aplikacja sama wytypuje do kontroli
Największa zmiana dotyczy sposobu typowania zwolnień do sprawdzenia. Losowe kontrole odchodzą do przeszłości. Na rynku dostępne są już specjalistyczne aplikacje do zarządzania absencją chorobową, które potrafią wskazać powtarzające się schematy: zwolnienia brane regularnie przed weekendem, po weekendzie lub w okresach okołoświątecznych.
Samo wytypowanie przez system nie przesądza o nadużyciu, ale znacząco zwiększa szansę, że kontroler zapuka właśnie do osoby, która co drugi piątek nagle zapada na zdrowiu. Kierunek ten wzmacniają również zmiany w przepisach obowiązujące od 13 kwietnia, które doprecyzowały zasady prowadzenia kontroli zarówno przez ZUS, jak i przez pracodawców.
Eksperci przewidują, że w kolejnych latach zarówno administracja publiczna, jak i firmy będą coraz częściej sięgać po narzędzia analityczne. Przy niemal 300 milionach dni absencji rocznie pracodawcy przestają polegać na intuicji i zaczynają ufać danym. A dane, jak widać, potrafią powiedzieć bardzo dużo.