Popisowy manewr na drodze krajowej skończył się dla 30-latka bardzo kosztownie. Mężczyzna jechał motocyklem elektrycznym na jednym kole na trasie ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc i nie zauważył nadjeżdżającego z przeciwka patrolu drogówki. Policjanci zajechali mu drogę, żeby go zatrzymać, a rachunek za chwilę brawury to 1500 złotych mandatu, 10 punktów karnych i zatrzymane prawo jazdy.
Jazda na jednym kole na krajowej piątce
Do zdarzenia doszło 10 lipca 2026 roku około godziny 16.30. Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze patrolowali drogę krajową numer 5 na odcinku ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc, gdy zauważyli mężczyznę kierującego motocyklem elektrycznym na jednym kole. Kierujący, skupiony na jeździe, nie zwrócił uwagi na nadjeżdżający z naprzeciwka radiowóz. Funkcjonariusze zareagowali błyskawicznie i zajechali mu drogę, aby go zatrzymać, ponieważ jego zachowanie stwarzało realne zagrożenie zarówno dla niego samego, jak i dla pozostałych uczestników ruchu. W trakcie kontroli okazało się, że motocyklem kierował 30-letni mieszkaniec powiatu karkonoskiego.
Motocyklista na elektryku stanął na kole i od razu dopadła go policja xd Nawet nie sprawdził, czy jadą.
— deZeZed (@deZeZed) July 18, 2026
Tłumaczył się, że prąd był za silny i go wyrwało
Źródło: ebikeguwer pic.twitter.com/wVTgc8Iv1T
Surowy rachunek za popis
Mężczyzna dopuścił się wykroczenia z artykułu 86c Kodeksu wykroczeń, który dotyczy celowego doprowadzenia do utraty styczności z nawierzchnią choćby jednego z kół pojazdu. Za taki manewr policjanci nałożyli mandat karny w wysokości 1500 złotych oraz naliczyli 10 punktów karnych. Dodatkowo kierujący stracił prawo jazdy na okres 3 miesięcy. W kilka chwil brawura zamieniła się więc w utratę uprawnień i solidny wydatek.
Dlaczego to takie groźne
Jak podkreślają policjanci, jazda na jednym kole, podobnie jak driftowanie czy inne pokazowe manewry na drodze publicznej, może prowadzić do utraty panowania nad pojazdem i poważnych w skutkach zdarzeń drogowych. Droga publiczna nie jest miejscem do sprawdzania możliwości pojazdu ani do popisów, bo stawką bywa nie tylko mandat, ale też zdrowie i życie.
Dwa dni, dwie interwencje
To nie był jedyny taki przypadek w regionie w tym czasie. Dzień później, 11 lipca około godziny 19.30, policjanci Wydziału Prewencji zwrócili uwagę na kierującego skuterem bez tablic rejestracyjnych. Na widok radiowozu mężczyzna gwałtownie zmienił kierunek jazdy, a po włączeniu sygnałów zignorował polecenie zatrzymania i próbował uciekać. Po krótkim pościgu zatrzymał się, gdy skuter nagle zgasł. Za kierownicą siedział 16-latek, który nie miał uprawnień, jechał bez tablic i bez obowiązkowego ubezpieczenia OC. Skuter trafił na policyjny parking, nastolatka przekazano opiekunom prawnym, a o jego dalszym losie zdecyduje Sąd Rodzinny i Nieletnich.
Jeleniogórscy policjanci przypominają, że każde lekceważenie przepisów na drodze może skończyć się tragicznie, a chwila brawury potrafi kosztować zdrowie, życie albo utratę prawa jazdy.