Polska rodzina z Bootle pod Liverpoolem oskarża brytyjskiego policjanta o atak na tle rasowym i twierdzi, że 12-letni chłopiec wyszedł z interwencji ze złamaną ręką. Matka podaje numer służbowy funkcjonariusza, zapowiada dwie kancelarie prawne i zgłoszenie do niezależnego nadzoru nad policją. Krążące w sieci nagranie pokazuje jednak przebieg, który z jej wersją się nie pokrywa. Brytyjskie służby od tygodnia milczą.

Do zdarzenia doszło 27 lipca 2026 roku na jednym z osiedli w Bootle, w hrabstwie Merseyside. Policjant podjął czynności wobec 12-letniego chłopca i próbował go zatrzymać. Obecna na miejscu matka dziecka zaczęła zachowywać się wobec funkcjonariusza agresywnie, doszło do szarpaniny, a całość ktoś z otoczenia rodziny nagrywał. Padło wtedy zdanie cytowane dziś najczęściej: „Nagrywaj Karol! Ja go zaraz połamię!".

Kilka dni później oświadczenie kobiety trafiło do lokalnych profili z rejonu Liverpoolu, a stamtąd na konta agregujące nagrania z całej Wielkiej Brytanii.

Wersja matki

Kobieta pisze o ataku motywowanym rasowo ze strony funkcjonariusza, którego numer służbowy podaje. Redakcja go zna, ale nie publikuje, bo dysponujemy wyłącznie jednostronną relacją.

Stawia dwa zarzuty. Wobec siebie: środki przymusu bezpośredniego miały zostać zastosowane bezprawnie, mimo że, jak zapewnia, nie stawiała oporu. Wobec syna: 12-latek miał zostać pobity i upokorzony, a w wyniku interwencji doznać złamania ręki i wymagać leczenia szpitalnego.

Powołuje się na brytyjską ustawę o równości z 2010 roku i na złamanie procedur obowiązujących przy interwencjach. Informuje, że sprawą zajmują się dwie kancelarie, jedna z Southport i jedna z Londynu, a zdarzenie bada Independent Office for Police Conduct. Prosi też odbiorców o dalsze udostępnianie nagrania, co oznacza, że za rozpowszechnianiem materiału stoi sama rodzina.

Co pokazuje nagranie

Utrwalony na filmie przebieg nie układa się w obraz jednostronnej agresji funkcjonariusza. Policjant prowadził czynności wobec nieletniego, a osobą, która eskalowała sytuację słownie i fizycznie, była matka chłopca.

Nagranie nie odpowiada natomiast na trzy pytania: dlaczego doszło do interwencji wobec 12-latka, w którym momencie powstał uraz ręki i czy użyta siła była adekwatna. Zasadność interwencji i prawidłowość jej przeprowadzenia to w brytyjskim systemie dwie osobne kwestie, oceniane niezależnie od siebie.

Dwie ścieżki prawne

Ustawa o równości z 2010 roku, na którą powołuje się matka, jest aktem cywilnym, nie karnym. Jej naruszenie prowadzi do postępowania odszkodowawczego, a nie do zarzutów wobec policjanta.

Złamanie ręki dziecka to inna droga: wydział standardów zawodowych, IOPC, a przy wystarczającym materiale prokuratura koronna. IOPC nie przyznaje odszkodowań, ocenia wyłącznie postępowanie funkcjonariuszy, dlatego rodziny prowadzą zwykle obie ścieżki równolegle. Stąd dwie kancelarie.

Warto pamiętać, że przepisy działają w obie strony. W Anglii utrudnianie policjantowi wykonywania obowiązków i napaść na funkcjonariusza są odrębnymi przestępstwami, a wobec osób wtrącających się do interwencji policja regularnie stosuje przymus.

Milczenie służb

Sprawdziliśmy komunikaty Merseyside Police, bazę spraw IOPC i brytyjskie media, od ogólnokrajowych po lokalne serwisy z Liverpoolu. Nie ma tam ani słowa o tym zdarzeniu.

To istotne, bo poważne obrażenia powstałe w kontakcie z policją podlegają w Anglii obowiązkowemu zgłoszeniu do IOPC dokonywanemu przez samą policję, nie przez rodzinę. Złamanie ręki u 12-latka spełniałoby to kryterium, a przy sprawach głośnych urząd zwykle potwierdza, że zgłoszenie wpłynęło.

Sama formacja przy wcześniejszych wiralowych nagraniach reagowała szybko. Gdy w sieci pojawił się film z funkcjonariuszami kopiącymi zatrzymanego mężczyznę w Woolton, Merseyside Police w ciągu doby potwierdziła, że sprawie przygląda się wydział standardów zawodowych.

Formacja z bagażem

Zarzut o podłożu rasowym trafia w jednostkę, która ma z tym tematem długą historię. W 2022 roku komisarz do spraw policji i przestępczości Merseyside, Emily Spurrell, publicznie zgodziła się z tezą, że formacja jest instytucjonalnie rasistowska. Komendantka główna Serena Kennedy kategorycznie temu zaprzeczyła. Ujawnione wtedy dane pokazywały, że czarnoskórzy mieszkańcy hrabstwa byli ponad dwukrotnie częściej zatrzymywani niż biali.

Do tego seria zwolnień dyscyplinarnych: za wielokrotne używanie rasistowskiego określenia w prywatnych wiadomościach, za udostępnianie rasistowskich materiałów wideo, za rasistowskie i homofobiczne zdjęcia w telefonie służbowym.

Co przesądzi

Sprawa trafiła do sieci kilka tygodni po publikacji nagrania z kamer nasobnych, na którym brytyjscy policjanci zakuwają w kajdanki wykrwawiającego się Henry'ego Nowaka, polskiego studenta ugodzonego nożem w Southampton. Tamten film wywołał zamieszki, a premier Keir Starmer nazwał go potwornym. Po takim precedensie każde kolejne nagranie z brytyjskim policjantem i Polakiem rozchodzi się błyskawicznie.

Historia podobnych spraw pokazuje, że finały bywają skrajnie różne. Dwaj policjanci ze stołecznego Met zostali wyrzuceni ze służby za pobicie 14-latka i kłamstwa w raportach. W sprawie 13-latka, którego pistolet na wodę wzięto za broń, IOPC uznał działania funkcjonariuszy za uzasadnione, a matka chłopca nazwała te ustalenia głęboko rozczarowującymi.

Rozstrzygnąć tę sprawę mogą wyłącznie pełne nagranie, dokumentacja medyczna i niezależne postępowanie.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Chciałem dać Ci mój zegarek. Jesteś zaje*ista." Bedoes podczas koncertu oddał fance swojego ROLEXA
„Chciałem dać Ci mój zegarek. Jesteś zaje*ista." Bedoes podczas koncertu oddał fance swojego ROLEXA
16-latek na hulajnodze zderzył się z pociągiem w Rzeszowie. Polregio pokazało nagranie z kabiny maszynisty
16-latek na hulajnodze zderzył się z pociągiem w Rzeszowie. Polregio pokazało nagranie z kabiny maszynisty