Hubert B., który w sobotę wjechał volkswagenem w rodzinę spacerującą chodnikiem na krakowskim Podgórzu, usłyszał w poniedziałek zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W wypadku zginęło 32-letnie małżeństwo, a ich 8-miesięczne dziecko walczy o życie w szpitalu. Prokuratura chce aresztu dla 26-latka.

Dwukrotnie przekroczył prędkość
Według opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków Hubert B. jechał około 70 km/h na odcinku, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Zarzut dotyczy tego, że kierowca umyślnie nie zastosował się do znaku ograniczenia prędkości, w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik i uderzył w rodzinę z wózkiem.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Tomasz Waszczuk przekazał, że umyślność w przekroczeniu prędkości może wpływać na wymiar kary. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
Nie przyznał się do winy
Podczas przesłuchania Hubert B. nie przyznał się do zarzutów. Twierdzi, że przyczyną utraty panowania nad autem była nierówna nawierzchnia drogi, próbował wyprowadzić samochód z poślizgu, ale mu się to nie udało. Zaprzeczył też, by jechał z nadmierną prędkością.
W jego organizmie nie stwierdzono alkoholu ani innych substancji, choć wciąż trwają badania pobranych próbek. 26-latek nie był wcześniej karany za przestępstwa, jedynie za wykroczenia związane z zakazem parkowania.
Prokurator po przesłuchaniu zdecydował o skierowaniu do sądu wniosku o tymczasowy areszt na trzy miesiące.
Zmodyfikowany golf z mocą blisko 400 koni
Volkswagen Golf R, którym jechał Hubert B., seryjnie dysponuje mocą 333 KM. Według doniesień medialnych i wstępnych ustaleń śledczych auto miało być jednak dodatkowo zmodyfikowane, a jego moc sięgać blisko 400 koni mechanicznych. Prokuratura zaznacza, że ostatecznie zweryfikuje to biegły, który przeprowadzi szczegółowe badania pojazdu.

Sytuację na drodze dodatkowo pogarszała mokra po deszczu nawierzchnia. Volkswagenem oprócz kierowcy podróżowała jego partnerka i dwójka znajomych. Wszyscy byli trzeźwi, zostali przesłuchani jako świadkowie i zwolnieni do domów.
Stan 8-miesięcznego dziecka, które w wypadku straciło oboje rodziców, wciąż określany jest jako ciężki.

