Lodziarnia w Dziwnowie zapewniała, że lody śmietankowe są na prawdziwej śmietance. Gdy bloger poprosił o skład, zamiast etykiety usłyszał serię pytań: "Z jakiej pan firmy? O co panu chodzi? Po co panu to?". Lody na śmietance nie były.

Nagranie opublikował na Facebooku autor fanpage'a "Podróże Ze Smakiem", zajmującego się testowaniem lokali gastronomicznych w całej Polsce. Nad morze przyjechał z konkretnym planem. Chciał sprawdzić, czy nadmorskie lodziarnie mówią klientom prawdę o tym, co sprzedają. Metoda była prosta i nie wymagała żadnych sztuczek: zapytać przy ladzie, czy lody śmietankowe są na prawdziwej śmietance, a potem zweryfikować odpowiedź ze składem produktu.

W Dziwnowie odwiedził sześć lodziarni.

Sześć lokali, zero lodów na śmietance

Wynik testu jest jednoznaczny. Według relacji autora w żadnej z sześciu odwiedzonych lodziarni nie było lodów na prawdziwej śmietance. Jak podkreśla, w jednym przypadku został wprost i celowo wprowadzony w błąd.

"O co panu chodzi?"

To właśnie ten lokal dostarczył najbardziej wymownej sceny. Obsługa zapewniała, że lody śmietankowe powstają na prawdziwej śmietance, a nie z gotowej mieszanki w proszku. Bloger poprosił więc o coś, do czego każdy klient ma prawo: o pokazanie składu.

Zamiast opakowania, etykiety czy choćby listy składników padły pytania. Z jakiej pan firmy. O co panu chodzi. Po co panu to. Zainteresowanie tym, co faktycznie znajduje się w deserze, zostało potraktowane jak kontrola, prowokacja albo działanie konkurencji.

Reakcja okazała się odpowiedzią samą w sobie. Gdyby lody rzeczywiście były na śmietance, pokazanie składu zajęłoby kilkanaście sekund i zamknęłoby temat. Uniki i pytania o to, po co komu ta wiedza, mówią wszystko.

Skąd biorą się lody w polskich lodziarniach

To nie jest zjawisko wyłącznie nadmorskie. Rynek półproduktów do produkcji lodów jest w Polsce ogromny, a dziesiątki firm dostarczają lodziarniom i cukierniom gotowe bazy oraz pasty smakowe. Osoby z branży od lat mówią otwarcie, że w wielu tak zwanych tradycyjnych lodziarniach można kupić dokładnie to samo, co w lodziarni obok. Gotowa mieszanka jest tańsza, szybsza i nie wymaga ani liczenia proporcji, ani znajomości receptury.

Prawdziwe lody śmietankowe wymagają czterech rzeczy: mleka, śmietanki, jajek i cukru. Ewentualnie stabilizatora roślinnego. Składy oparte na gotowych bazach wyglądają zupełnie inaczej, bo pojawiają się w nich mleko w proszku, syrop glukozowy lub glukozowo-fruktozowy, tłuszcze roślinne, emulgatory, stabilizatory i aromaty.

Sam produkt może być całkiem smaczny. Problem zaczyna się w momencie, gdy sprzedawca mówi klientowi coś innego, niż jest w rzeczywistości.

Nazwa to nie ozdoba

W obrocie żywnością nazwa produktu ma znaczenie. Czym innym są lody śmietankowe, a czym innym lody o smaku śmietankowym. Zapewnienie klienta przy ladzie, że deser powstał na prawdziwej śmietance, podczas gdy w rzeczywistości pochodzi z proszkowej mieszanki, nie jest kwestią gustu ani interpretacji. To wprowadzanie kupującego w błąd co do tego, za co płaci.

Sezon sprzyja skrótom

Nadmorski sezon rządzi się swoimi prawami. Klient jest przejazdem, wraca za rok albo wcale, a kolejka za nim i tak stoi. To środowisko, w którym pokusa oszczędzania na składzie jest największa, a ryzyko, że ktoś dopyta, najmniejsze. Klient płaci za wafelek, a nie za dochodzenie, i zwykle idzie dalej.

Test w Dziwnowie pokazuje, że to ryzyko powoli rośnie. Skład to nie tajemnica handlowa i lokal, który robi lody z prawdziwych składników, nie ma powodu traktować pytania o niego jak zagrożenia. Przeciwnie, ma się czym chwalić.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
15 lat dla konkubenta, 2 lata dla matki. Jest wyrok w sprawie śmierci 13-miesięcznego Grzesia
15 lat dla konkubenta, 2 lata dla matki. Jest wyrok w sprawie śmierci 13-miesięcznego Grzesia
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan