Motorniczy tramwaju linii 3 poinformował parę podróżującą z psem, że zwierzę musi mieć założony kaganiec. W odpowiedzi dostał otwartą dłonią w twarz. Napastnik wysiadł i zniknął, ale wszystko zarejestrowały kamery. 51-latek został zatrzymany i usłyszał zarzut, za który grozi do trzech lat więzienia.
Do zdarzenia doszło w piątek 10 lipca około godziny 15:00 na przystanku pl. Zgody we Wrocławiu. Tramwaj linii 3 jechał w kierunku Księża Małego.
Pierwsze nagranie:
Motorniczy @AlertMPK został zaatakowany po tym, jak zwrócił pasażerom uwagę na obowiązujące przepisy dotyczące przewozu psa.
— Wroclaw (@wroclaw_info) July 15, 2026
👉 Dzięki monitoringowi i szybkiej reakcji policji sprawca został zatrzymany. Atak na motorniczego wykonującego obowiązki służbowe jest przestępstwem. pic.twitter.com/XRBA15z0gr
Krótka wymiana zdań i cios
Motorniczy zauważył parę, która weszła do pojazdu z psem bez kagańca. Poinformował pasażerów o obowiązujących zasadach przewozu zwierząt i o konieczności założenia psu kagańca.
Po krótkiej wymianie zdań mężczyzna uderzył go otwartą dłonią w twarz. Następnie razem z towarzyszącą mu kobietą i psem opuścił tramwaj.
Motorniczy dojechał do pętli Księże Małe, gdzie oczekiwał na pracowników Nadzoru Ruchu. Sprawę zgłoszono policji.
Drugie nagranie
Kamery zrobiły swoje
Napastnik zniknął z miejsca zdarzenia, ale nie miało to większego znaczenia. Policja dysponowała nagraniem z monitoringu tramwajowego oraz zapisem z kamer miejskich.
Intensywna praca policjantów z Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec, obejmująca czynności operacyjne i procesowe, doprowadziła do szybkiego ustalenia tożsamości sprawcy i jego zatrzymania. Okazał się nim 51-letni mieszkaniec Wrocławia.
Zarzut jak za atak na policjanta
Tu dochodzimy do sedna, którego napastnik prawdopodobnie nie brał pod uwagę. Motorniczy podczas wykonywania obowiązków służbowych korzysta z ochrony przysługującej funkcjonariuszowi publicznemu.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 51-latkowi zarzutu z artykułu 222 § 1 Kodeksu karnego, czyli naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności.
Gdyby ten sam cios padł na ulicy, wobec przypadkowej osoby, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Naruszenie nietykalności cielesnej zwykłego obywatela to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, zagrożone grzywną lub ograniczeniem wolności. Różnica bierze się z tego, kim była osoba uderzona i co robiła w tym momencie.
Jak przekazała podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, każdy przypadek agresji wobec osób wykonujących obowiązki służbowe spotyka się z natychmiastową reakcją funkcjonariuszy, a sprawcy takich czynów są konsekwentnie doprowadzani przed wymiar sprawiedliwości.
Motorniczy nie miał wyboru
MPK Wrocław zabrało w tej sprawie jednoznaczne stanowisko i opublikowało nagranie ze zdarzenia. Zapis z monitoringu pokazuje, że motorniczy zachował spokój i profesjonalizm.
Przewoźnik podkreśla przy tym rzecz kluczową: motorniczy miał nie tylko prawo, ale również obowiązek zwrócić uwagę pasażerom przewożącym psa niezgodnie z przepisami. To nie była jego prywatna inicjatywa ani przejaw złej woli, tylko wykonywanie zadań, za które odpowiada.
Podobne stanowisko zajęło biuro prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, informując, że motorniczy był zobligowany do zwrócenia uwagi parze, która weszła do tramwaju ze zwierzęciem.
Co mówi regulamin
Zasady są proste i nie pozostawiają pola do interpretacji. W pojazdach MPK Wrocław dozwolony jest przewóz jednego psa pod opieką podróżnego, pod warunkiem że zwierzę jest trzymane na smyczy i ma założony kaganiec, a opiekun posiada aktualne świadectwo szczepienia. Wyjątek stanowią psy asystujące, o ile ich właściciele dysponują odpowiednimi dokumentami.
Regulamin przewozu osób i bagażu został zatwierdzony Zarządzeniem nr 4963/26 Prezydenta Wrocławia z 29 kwietnia 2026 roku.
Warto dodać szerszy kontekst. W Polsce nie ma ustawy, która regulowałaby przewóz psów komunikacją miejską. Obowiązują regulaminy poszczególnych organizatorów transportu, więc przepisy różnią się w zależności od miasta, choć najczęściej spotykane zasady są bardzo podobne. Temat staje się coraz bardziej aktualny, bo w polskich domach żyje ponad osiem milionów psów, a wielu ich opiekunów korzysta z komunikacji publicznej.
Zaledwie tydzień wcześniej głośno było o podobnej sytuacji w Kołobrzegu, gdzie spór o psa bez kagańca w autobusie zakończył się interwencją policji, zatrzymaniem właścicielki i zarzutami. Ta sprawa również trafi do sądu.
51-latek usłyszał zarzut, a policja prowadzi postępowanie. Mężczyźnie przysługuje domniemanie niewinności do czasu prawomocnego wyroku.