Wzniesiona w Konotopiu na Kujawach figura Matki Bożej Miłosiernej miała być przede wszystkim wotum wdzięczności Romana i Grażyny Karkosików. Monument mierzy około 55,6 metra i jest obecnie najwyższą figurą maryjną w Europie. 15 sierpnia został uroczyście poświęcony, ale jeszcze przed ceremonią stał się przedmiotem gorącej dyskusji. Jednym z jego najostrzejszych krytyków okazał się dominikanin o. Paweł Gużyński.

Duchowny w rozmowie z Radiem ZET określił monument jako „potworka w szczerym polu” i kolejne, po Świebodzinie, religijne dziwactwo. Jego zdaniem budowanie ogromnych religijnych symboli jest próbą odpowiedzi na postępującą sekularyzację, ale nie prowadzi do rozwiązania rzeczywistych problemów Kościoła. „Tylko czy naprawdę postawienie ‘King Konga’ zażegna kryzys wiary? A skąd!” - mówił o. Gużyński. Dominikanin porównał również tego rodzaju monumentalizm do formy „złotego cielca” i wskazywał, że sama skala budowli nie jest świadectwem głębszej wiary.

Słowa zakonnika wywołały oburzenie części wiernych, którzy zarzucili mu brak szacunku wobec Matki Bożej oraz intencji fundatorów. Gużyński nie wycofał się jednak ze swojej oceny. W późniejszym wpisie w mediach społecznościowych wyjaśniał, że jego krytyka dotyczy przede wszystkim priorytetów współczesnego Kościoła. Zwrócił uwagę, że wspólnota potrafiąca inwestować w ogromne figury Chrystusa czy Maryi, a jednocześnie niemogąca doprowadzić do powołania wiarygodnej komisji badającej przestępstwa seksualne ludzi Kościoła, ma problem z własną wiarygodnością.
Dominikanin przywołał także fragment Listu św. Jakuba dotyczący religijności wyrażającej się troską o potrzebujących i sprawiedliwym postępowaniem. Swoje stanowisko podsumował bardzo dosadnie: „Tania pobożność, DUŻE pieniądze i kiepski gust nie zastąpią sprawiedliwości”. Tym samym spór o gigantyczną figurę w Konotopiu przestał dotyczyć wyłącznie jej wyglądu czy rozmiarów. Stał się także dyskusją o tym, w jaki sposób Kościół powinien dziś manifestować swoją wiarę i na czym powinien koncentrować swoje działania.
