Wyobraź sobie, że siedzisz w samolocie ponad dwie godziny, a termometr w kabinie pokazuje grubo ponad 50 stopni. Bez klimatyzacji. Z dziećmi, które zaczynają mdleć. Dokładnie to przeżyli pasażerowie lotu SunExpress z Frankfurtu do Antalyi. A teraz w sieci krążą nagrania, które pokazują, jak naprawdę wyglądała ta sytuacja.

Dwie godziny w rozgrzanej puszce

Wszystko działo się w niedzielę 21 czerwca po południu. Boeing 737 tureckich linii SunExpress, lot XQ147, miał wystartować z Frankfurtu o 13:55. Tyle że nie wystartował. Maszyna stała przy bramce C13 w pełnym popołudniowym słońcu, a w środku robiło się coraz goręcej.

Na płycie lotniska panowało ponad 35 stopni. W kabinie - według relacji pasażerów - temperatura sięgała ponad 50, a nawet 56 stopni. Na jednym z urządzeń pomiarowych ktoś odczytał właśnie taką wartość.

I co najgorsze - ludzie byli już na pokładzie, gdy okazało się, że samolot nie odlatuje. Utknęli. W rozgrzanej maszynie, bez działającej klimatyzacji, na ponad godzinę, a według niektórych relacji nawet na dwie.

Dzieci mdlały, dorośli dostawali ataków paniki

To nie były żarty. Pasażerowie opowiadają o dramatycznych scenach. Dzieci i niemowlęta zaczęły mdleć. Dorośli dostawali ataków paniki - jeszcze zanim samolot w ogóle ruszył z miejsca.

A teraz w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania i zdjęcia z wnętrza maszyny. Widać na nich spoconych ludzi, którzy wachlują się czym popadnie - byle złapać choć trochę powietrza. Wielu wygląda na kompletnie wyczerpanych. No właśnie - to nie jest scena z filmu katastroficznego, tylko zwykły wakacyjny lot, który zamienił się w koszmar.

Dopiero gdy pasażerowie wielokrotnie zadzwonili na numer alarmowy, coś zaczęło się dziać. Alarm uruchomiono około 15:15. Na płytę ruszyły służby ratunkowe, straż pożarna i policja.

Co na to linie lotnicze

Ratownicy w końcu uwolnili ludzi z samolotu i otoczyli ich opieką medyczną. Część pasażerów wymagała pomocy lekarskiej, ale po badaniach mogli kontynuować podróż do Turcji jeszcze tego samego dnia.

SunExpress przeprosił. "Szczerze żałujemy tego, czego doświadczyli pasażerowie na pokładzie naszego lotu XQ147 z Frankfurtu do Antalyi 21 czerwca" - napisały linie w oficjalnym oświadczeniu. Firma zapowiedziała też dokładne zbadanie całej sprawy.

A przyczyna? Awaria techniczna pomocniczego zespołu napędowego - tak zwanego APU. To właśnie ta jednostka odpowiada na ziemi między innymi za klimatyzację, gdy główne silniki nie pracują. Gdy APU nawaliło, kabina po prostu zaczęła się nagrzewać jak piekarnik - od upału na zewnątrz i słońca walącego w blachę.

To nie koniec sprawy

Policja we Frankfurcie wszczęła dochodzenie w sprawie okoliczności całego zdarzenia. A operator lotniska, firma Fraport, wysłał liniom lotniczym przypomnienie - żeby pilnowały dostępności klimatyzacji podczas odlotów.

Bo co tu dużo mówić - przy takich upałach, jakie nawiedziły Europę, samolot bez klimatyzacji to nie jest tylko dyskomfort. To realne zagrożenie dla zdrowia. Zwłaszcza dla dzieci i osób starszych.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Po kradzieży łańcuszka za 14 tysięcy uciekł na komendę. Liczył, że nikt się nie domyśli, że złodziej sam przyjdzie na policję
Po kradzieży łańcuszka za 14 tysięcy uciekł na komendę. Liczył, że nikt się nie domyśli, że złodziej sam przyjdzie na policję
Strzelanina nieopodal Hamburga. Pięć osób nie żyje, padło wiele strzałów
Strzelanina nieopodal Hamburga. Pięć osób nie żyje, padło wiele strzałów