Zgłosiła, że źle się czuje i potrzebuje pomocy nad Wartą. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, nikogo tam nie było. Policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego przez kilka godzin szukali 22-latki w trybie alarmowym. W końcu zatrzymali ją na jednej z ulic w centrum miasta. Okazało się, że podobne wezwania kobieta mogła wysyłać też w innych miastach Polski.
Do zdarzenia doszło w środę, 22 lipca. Około godziny 11 policjanci zostali poinformowani o wezwaniu pogotowia do pacjentki, której ratownicy nie mogli odnaleźć. Ze zgłoszenia wynikało, że kobieta źle się czuje, potrzebuje pomocy i przebywa nad Wartą. W podanym miejscu jednak jej nie było. Nie było też z nią żadnego kontaktu.
A skoro istniało możliwe zagrożenie jej zdrowia i życia, gorzowscy policjanci rozpoczęli poszukiwania w trybie alarmowym.
Szukały jej patrole z całego miasta
W działania zaangażowano patrole na terenie całego Gorzowa. W poszukiwaniach brali udział także policjanci pododdziałów prewencji, kryminalni i dzielnicowi. Funkcjonariusze przekazali rysopis i ustalili dane osoby, która prawdopodobnie dzwoniła. Mimo trwających kolejne godziny intensywnych poszukiwań wciąż nie było wiadomo, co się z nią dzieje.
Ostatecznie kobieta została zauważona i zatrzymana przez policjantów na ulicy Dworcowej przed godziną 17. Okazała się nią 22-latka, która nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego wzywała służby. Jej sprawa trafi do sądu.
Podobne wezwania w czterech innych miastach
Policjanci wstępnie ustalili, że kobieta przyjechała do Gorzowa Wielkopolskiego w środę rano wraz ze znajomym. W trakcie działań ratownicy przekazali funkcjonariuszom istotną informację - 22-latka w ciągu ostatnich 30 dni mogła bezpodstawnie wzywać medyków także w Toruniu, Poznaniu, Olsztynie i Gdyni. Ten wątek będzie jeszcze wyjaśniany.
Warto pamiętać, że bezpodstawne wezwanie służb to nie tylko kwestia kary. To także ratownicy i policjanci, którzy przez kilka godzin szukają osoby, której nic nie dolega - zamiast pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują.