Doda odniosła się do informacji o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko niej oraz jej byłemu mężowi Emilowi S. Piosenkarka podkreśliła, że po ponad pięciu latach po raz pierwszy będzie mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń przed sądem. Zaapelowała też, by nie wydawać wyroków, zanim postępowanie się zakończy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o skierowaniu do Sądu Okręgowego w Warszawie aktu oskarżenia w głośnej od lat sprawie. Dokument trafił do sądu 19 czerwca i obejmuje cztery osoby: Emila S., Dorotę Rabczewską oraz dwie inne kobiety, Annę S. i Agnieszkę C.-D. Głównym oskarżonym pozostaje były mąż artystki.
Pierwsze nagranie:
❗️Doda odniosła się do informacji o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko niej i Emilowi S. Podkreśliła, że po ponad pięciu latach będzie mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń przed sądem.
— NA CZASIE (@naczasienews) June 25, 2026
Piosenkarka przypomniała, że podczas śledztwa zabezpieczono jej oszczędności na… pic.twitter.com/P84OQA68Gs
Czego dotyczą zarzuty
Według ustaleń prokuratury Emil S. prowadził spółkę zajmującą się produkcją filmową, która miała pozyskiwać od inwestorów środki na realizację projektów, obiecując udział w przyszłych zyskach. Z ustaleń śledczych wynika, że wpłacone pieniądze miały znikać z kont firmy, a zapowiadanych produkcji ostatecznie nie zrealizowano lub nie wprowadzono do dystrybucji, mimo upływu umownych terminów. Byłemu mężowi piosenkarki postawiono łącznie 198 zarzutów, między innymi udaremnienia zaspokojenia wierzycieli, przywłaszczenia powierzonego mienia oraz legalizowania środków pochodzących z przestępstwa. Czyny zarzucane Emilowi S. są zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Dorocie Rabczewskiej prokuratura postawiła jeden zarzut, dotyczący pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę przekraczającą 12,2 mln zł. Według śledczych kluczową rolę miała tu odegrać spółka zarejestrowana na Malcie, której współwłaścicielką była wówczas piosenkarka, pozostająca w tamtym czasie w związku małżeńskim z Emilem S. Zdaniem prokuratury część środków miała trafić właśnie do tego podmiotu. Zarzut postawiony artystce jest zagrożony karą do 5 lat pozbawienia wolności. Wobec dwóch pozostałych oskarżonych pojawiają się między innymi wątki dotyczące prania pieniędzy.
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że skierowanie aktu oskarżenia do sądu nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem winy. Ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu, a wszystkie osoby objęte postępowaniem korzystają z domniemania niewinności.
Drugie nagranie:
❗️Doda odniosła się do informacji o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko niej i Emilowi S. Podkreśliła, że po ponad pięciu latach będzie mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń przed sądem.
— NA CZASIE (@naczasienews) June 25, 2026
Piosenkarka przypomniała, że podczas śledztwa zabezpieczono jej oszczędności na… pic.twitter.com/P84OQA68Gs
Zabezpieczony majątek
W toku postępowania zastosowano szereg zabezpieczeń majątkowych. Objęły one między innymi gotówkę, roszczenia cywilne, nieruchomości, samochody oraz zegarki. Łączna wartość zabezpieczonego mienia, według prokuratury, przekracza 12 mln zł oraz blisko 60 tys. euro.
Reakcja Dody
Piosenkarka odniosła się do sprawy w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Przyznała, że odczuwa ulgę, bo dopiero teraz, po ponad pięciu latach, otrzymuje możliwość obrony przed sądem. Przypomniała, że podczas śledztwa zabezpieczono jej oszczędności na poczet zobowiązań byłego męża. Jak twierdzi, przez lata była obarczana odpowiedzialnością za sprawy, z którymi, w jej ocenie, nie miała nic wspólnego, a jej głos nie był wówczas brany pod uwagę.
Artystka mówiła o trudnym okresie, który wiązał się z medialną nagonką jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy. Zaapelowała, by nie wydawać wyroków przed zakończeniem procesu, i podkreśliła, że dopiero postępowanie sądowe pozwoli przedstawić pełny obraz wydarzeń oraz jej wersję.
Tło sprawy
Sprawa Emila S. ciągnie się od kilku lat. Pierwsze zarzuty usłyszał w listopadzie 2021 roku, kolejne w lutym 2023 roku. W marcu 2023 roku trafił do aresztu, który opuścił we wrześniu 2024 roku. Teraz, wraz ze skierowaniem aktu oskarżenia, sprawa wchodzi w etap sądowy. O winie lub niewinności oskarżonych zadecyduje Sąd Okręgowy w Warszawie.