Twórca kanału „Konfitura" znów wyciągnął kluczyk ze stacyjki elektrycznego jednośladu, tym razem 14-latkowi na warszawskim Wilanowie. Chłopak jechał po chodniku i drodze dla rowerów w alei Rzeczypospolitej. Wokół szybko zebrali się przechodnie i koledzy nastolatka, zarzucając youtuberowi zabranie cudzej własności. Wezwani policjanci przyznali mu jednak rację co do najważniejszego: pojazd nie jest rowerem, tylko motorowerem, a 14-latek nie miał uprawnień, żeby nim kierować.

To druga taka sytuacja w krótkim czasie. Poprzednia, w rejonie ulicy Skoroszewskiej, skończyła się dla twórcy znacznie gorzej: po odebraniu kluczyka dwóm chłopcom na Surronie został spryskany gazem pieprzowym przez dorosłego mężczyznę, który próbował odzyskać kluczyk siłą. Youtuber zapowiadał wtedy, że atak niczego nie zmieni i że będzie dalej dokumentował podobne przypadki.

Przebieg interwencji

Nastolatek jechał elektrycznym jednośladem typu Surron po chodniku i drodze dla rowerów. Gdy się zatrzymał, twórca kanału podszedł do niego, wyjął kluczyk ze stacyjki i uniemożliwił dalszą jazdę, po czym wezwał policję.

Chłopak bronił się dwoma argumentami: że ma kartę rowerową i że pojazd jest zablokowany do 25 kilometrów na godzinę. Wokół zaczęli gromadzić się przechodnie i jego znajomi, którzy podważali zasadność zatrzymania i zwracali uwagę, że youtuber zabrał cudzą rzecz.

Po przyjeździe patrolu funkcjonariusze sprawdzili stan prawny pojazdu. Zwrócili uwagę na dwie rzeczy: konstrukcja nie ma pedałów, a napęd sterowany jest wyłącznie manetką. Na tej podstawie wykluczyli kwalifikację jako roweru elektrycznego i uznali jednoślad za motorower.

Dlaczego blokada do 25 km/h niczego nie zmienia

To jest sedno sprawy i punkt, w którym myli się większość użytkowników takich pojazdów. O tym, czy coś jest rowerem elektrycznym, nie decyduje wyłącznie prędkość. Rower elektryczny musi mieć pedały, a silnik o mocy do 250 W może jedynie wspomagać pedałowanie i wyłączać się po przekroczeniu 25 km/h.

Jednoślad bez pedałów, który jedzie wyłącznie na manetkę, nie spełnia tej definicji niezależnie od tego, na ile został ograniczony. Trafia więc do kategorii pojazdów mechanicznych: motoroweru przy mocy do 4 kW i prędkości do 45 km/h, albo motocykla powyżej tych wartości. Jedno i drugie wymaga rejestracji, obowiązkowego OC, kasku i uprawnień.

Karta rowerowa uprawnień do kierowania motorowerem nie daje. Co ciekawe, prawo jazdy kategorii AM można w Polsce zrobić już od 14. roku życia, więc chłopak teoretycznie mógł być w wieku pozwalającym na legalną jazdę. Tyle że dokumentu nie miał, a sam pojazd i tak nie był zarejestrowany ani ubezpieczony.

Konsekwencje spadną na rodziców

Policjanci sporządzili dokumentację dla sądu rodzinnego, ponieważ 14-latek jest za młody, by wystawić mu mandat. Sprawą zajmie się wydział do spraw nieletnich. Pojazd przekazano dorosłym.

Realne koszty poniosą jednak rodzice. Powierzenie pojazdu osobie bez wymaganych uprawnień to wykroczenie z artykułu 96 Kodeksu wykroczeń, zagrożone grzywną, którą przy skierowaniu sprawy do sądu można wymierzyć nawet w wysokości kilku tysięcy złotych.

Do tego dochodzi brak OC. Obowiązek ubezpieczenia dotyczy posiadacza pojazdu mechanicznego od chwili wprowadzenia go do ruchu, niezależnie od tego, czy pojazd ma homologację pozwalającą go zarejestrować. Pełna opłata karna Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dla motorowerów i motocykli wynosi w 2026 roku około 1600 złotych, a jej wysokość zależy od liczby dni bez polisy.

Gdzie kończą się uprawnienia obywatela

Najbardziej sporny element całej sytuacji to sam moment wyjęcia kluczyka. Przepisy pozwalają obywatelowi ująć sprawcę czynu zabronionego, ale robi się to na ściśle określonych warunkach i tylko po to, żeby przekazać go policji. Zatrzymanie rzeczy należącej do innej osoby to już znacznie węższa furtka, dlatego właśnie ten fragment budzi najwięcej emocji, także wśród świadków zdarzenia.

Twórca kanału konsekwentnie powołuje się na przepisy o ujęciu obywatelskim i na to, że bez odebrania kluczyka nastolatek po prostu odjedzie, zanim dotrze patrol. Druga strona równie konsekwentnie widzi w tym samowolę.

Warto zauważyć, na co sam youtuber kładzie nacisk w opisach swoich materiałów: problemem nie są w jego ocenie wyłącznie nieletni, ale dorośli, którzy kupują im takie pojazdy, godzą się na jazdę bez uprawnień i potem tłumaczą łamanie przepisów. W tej sprawie akurat to właśnie do dorosłych trafi rachunek.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Tragiczny wypadek pod Śremem. Auto tak wbiło się w drzewo, że nie można było go oderwać. Służby opublikowały nagrania i zdjęcia
Tragiczny wypadek pod Śremem. Auto tak wbiło się w drzewo, że nie można było go oderwać. Służby opublikowały nagrania i zdjęcia
„Chciałem dać Ci mój zegarek. Jesteś zaje*ista." Bedoes podczas koncertu oddał fance swojego ROLEXA
„Chciałem dać Ci mój zegarek. Jesteś zaje*ista." Bedoes podczas koncertu oddał fance swojego ROLEXA