Na ulicy Teligi w Krakowie małe dziecko na rowerku oddaliło się od matki o kilkadziesiąt metrów i samo dojechało do przejścia dla pieszych. Zatrzymało się przed jezdnią, a na całą sytuację zareagował patrol policji.
Kilkadziesiąt metrów od opiekunki
Dziecko poruszało się rowerkiem samodzielnie, daleko przed matką. Dystans między nimi sięgał kilkudziesięciu metrów, a maluch w tym czasie dotarł do przejścia dla pieszych.
Kobieta nie miała wtedy realnej możliwości zatrzymania dziecka przed jezdnią ani reakcji, gdyby wjechało na pasy.
Dziecko na rowerku bez opieki
— StopCham (@Stop_Cham) August 7, 2026
"Niestety nie pierwszy raz takie rzeczy widzę. Dziecko na rowerku odjeżdża matce na kilkadziesiąt metrów i pytanie czy się zatrzyma na pasach czy przejedzie. W tym przypadku stoi ale nie wiadomo czego się spodziewać. Prawie bym ruszył, ale… pic.twitter.com/n7YOYBDzsC
Kierowca prawie ruszył
Z relacji kierowcy zbliżającego się do przejścia wynika, że nie było jasne, czy dziecko zatrzyma się przed pasami, czy na nie wjedzie. Sytuację uratowało to, że maluch stanął.
Kierowca był już bliski ruszenia, gdy zauważył reagujących policjantów. Patrol znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie przejścia i podjął interwencję.
Dziecko na rowerze to pieszy
Zgodnie z przepisami dziecko do 10. roku życia kierujące rowerem pod opieką osoby dorosłej jest traktowane jak pieszy, co oznacza, że może legalnie przejechać przez przejście dla pieszych i ma tam pierwszeństwo. Kluczowe jest jednak słowo „pod opieką", a przy dystansie kilkudziesięciu metrów o opiece trudno mówić.
Dla kierowcy oznacza to sytuację, w której z chodnika w każdej chwili może wjechać na jezdnię rowerek jadący szybciej niż idący pieszy i bez nawyku zatrzymania się przed krawężnikiem.