Bart Verbruggen miał już rękę na awansie. I to dosłownie. A skończyło się tak, że to on sam wepchnął piłkę do własnej bramki - piętą.

Holandia odpadła z mundialu już w 1/16 finału, przegrywając z Maroko. W regulaminowym czasie było 1:1, dogrywka niczego nie zmieniła, padło zero bramek, więc o wszystkim zdecydowała seria rzutów karnych. I tam lepsze okazało się Maroko - 3:2. Ale to nie wynik jest tu najważniejszy. Najważniejszy jest moment, który jeszcze długo będzie się Verbruggenowi śnił po nocach.

Obronił. A właściwie nie obronił

Seria jedenastek, napięcie sięga zenitu. Do piłki podchodzi Soufiane Rahimi. Verbruggen rzuca się w dół, wyczuwa kierunek, dotyka piłki. Przez ułamek sekundy wygląda to na świetną obronę. Bramkarz leży na ziemi, piłka gdzieś pod nim.

No i tu zaczyna się dramat. Piłka nie chce się zatrzymać. Wyślizguje się spod ciała Verbruggena, toczy się dalej i - tu pada cios - odbija się od jego własnej prawej pięty. To wystarczy. Piłka spokojnie przetacza się przez linię bramkową. Gol dla Maroko.

Komentator anglojęzycznego sygnału opisał to krótko: od zachwytu do rozpaczy. Bo to właśnie tak wyglądało. Sekundę wcześniej trybuny holenderskie świętowały obronę, a chwilę później zapadła cisza. Drugi komentator dodał, że taki przebieg zdarza się ekstremalnie rzadko - bramkarz odbił strzał, piłka znalazła się pod nim, a potem trafiła w jego własną piętę i bezwolnie wtoczyła się do siatki.

Reszta serii też nie pomogła

Verbruggen nie był jedynym pechowcem tego wieczoru, choć jego wpadka była najbardziej spektakularna. W serii karnych Holendrzy strzelali fatalnie. Quinten Timber kompletnie zmarnował swoją próbę, posyłając piłkę obok bramki. Justin Kluivert też nie trafił. A przy ostatniej nadziei Crysencio Summerville trafił na świetnie dysponowanego Yassine Bounou, który odbił uderzenie lewą ręką.

Maroko zresztą samo dało Holendrom szansę - El Aynaoui trafił w poprzeczkę, a kapitan Achraf Hakimi posłał piłkę w słupek. Tyle że Holandia tych prezentów nie wykorzystała. Decydującego karnego pewnie wykończył Ismael Saibari, najlepszy zawodnik Maroka w całym turnieju.

Wcześniej było jeszcze okrutniej

Bo trzeba pamiętać, że Holandia była o krok od wygranej w regulaminowym czasie. Cody Gakpo dał im prowadzenie w 72. minucie. I wszystko szło ku spokojnemu zwycięstwu. Aż do pierwszej minuty doliczonego czasu, kiedy Issa Diop wyskoczył do dośrodkowania i głową wyrównał na 1:1. Virgil van Dijk tylko patrzył, jak piłka przelatuje mu nad głową.

Potem w dogrywce Verbruggen jeszcze ratował swoją drużynę - w 96. minucie popisał się fenomenalną interwencją przy strzale Rahimiego z bliska. Bronił, ile mógł. Żeby na końcu i tak przegrać przez własną piętę.

Co tu dużo mówić

Futbol bywa okrutny. Verbruggen przez większość meczu był jednym z najlepszych zawodników na boisku - dwie kapitalne obrony w pierwszej połowie, ratunek w dogrywce. A i tak zapamiętamy go z tej jednej sekundy, w której piłka odbiła się od jego pięty i wpadła do bramki. Holandia leci do domu, a Maroko zagra z gospodarzem turnieju, Kanadą, w 1/8 finału.

Czasem między bohaterem a kozłem ofiarnym jest tylko kilka centymetrów. Akurat tyle, ile ma ludzka pięta.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nadawca wybuchowej paczki z Iławy zatrzymany. To 69-letni mężczyzna
Nadawca wybuchowej paczki z Iławy zatrzymany. To 69-letni mężczyzna
„Jesteśmy na wojnie. To nasza amunicja”. Tak TV Republika prosi swoich widzów o wpłaty
„Jesteśmy na wojnie. To nasza amunicja”. Tak TV Republika prosi swoich widzów o wpłaty