Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Krakowie ujawnili nowe ustalenia w sprawie rodzinnej tragedii w Skawinie. Wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają dotychczasową hipotezę - sprawcą zbrodni był 35-letni Mateusz G., który zabił żonę, córkę i teściową, a potem sam odebrał sobie życie. W piątek w Wadowicach odbędzie się pogrzeb trzech ofiar. I już wiadomo, że rodzina zamordowanych kobiet odcięła się od sprawcy.

Do tragedii doszło w piątek 3 lipca w mieszkaniu przy ul. Niepodległości w Skawinie. To tam znaleziono ciała czterech osób - 27-letniej Gabrieli, jej 35-letniego męża Mateusza G., ich ośmiodniowej córeczki Luizy oraz 59-letniej Zofii, matki Gabrieli, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Sekcja zwłok potwierdziła hipotezę śledczych

W poniedziałek przeprowadzono sekcje zwłok wszystkich ofiar. Ich wyniki są zgodne z tym, co śledczy zakładali od początku. Jak przekazał prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, biegły medycyny sądowej potwierdził u starszej kobiety obrażenia głowy zadane ciężkim narzędziem. To najprawdopodobniej było przyczyną jej zgonu - lekarze stwierdzili rozległe złamania kości czaszki i uszkodzenia mózgu.

Gabriela doznała podobnych obrażeń głowy od tępego narzędzia, ale dodatkowo na jej ciele ujawniono liczne rany kłute i cięte. To wskazuje, że napastnik użył co najmniej dwóch różnych narzędzi. Najmłodsza ofiara, kilkudniowa Luiza, zmarła w wyniku ran zadanych ostrym narzędziem. Obrażenia u niemowlęcia były tak rozległe, że nie dawały żadnych szans na przeżycie.

Podczas oględzin mieszkania policjanci zabezpieczyli nóż, którym miały być zadane śmiertelne ciosy. Ciało Mateusza G. znaleziono w łazience, a ciała trzech ofiar w innym pomieszczeniu.

Co się wydarzyło w mieszkaniu

Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz G. w pierwszej kolejności zamordował teściową. Zofia przyjechała z Wadowic do córki i zięcia w czwartek 2 lipca. Chciała pomóc przy niemowlęciu - Luiza urodziła się kilka dni wcześniej przez cesarskie cięcie. Na piątek Gabriela miała umówioną wizytę kontrolną u lekarza.

Prokuratura szacuje, że do zbrodni doszło między czwartkiem ok. godz. 20:00 a piątkiem ok. 14:00. Alarm podniósł członek rodziny, który nie mógł dodzwonić się do bliskich. Czekał pod drzwiami mieszkania, słysząc dzwoniące w środku telefony. Gdy służby weszły siłą do środka, było już za późno. Motyw zbrodni wciąż pozostaje niewyjaśniony. Bliscy i znajomi są w szoku - para nie miała problemów, a Mateusz cieszył się z narodzin córki.

Pogrzeb w piątek. Rodzina odcięła się od sprawcy

Pogrzeb trzech ofiar odbędzie się w piątek 10 lipca o godz. 13:00 w kaplicy na Cmentarzu Komunalnym w Wadowicach, rodzinnym mieście Gabrieli. Pół godziny wcześniej, o 12:30, rozpocznie się modlitwa różańcowa w intencji zmarłych. Zofia, Gabriela i Luiza spoczną razem w jednej mogile.

Uwagę zwraca jeden szczegół z klepsydr. Choć Gabriela była zamężna i nosiła nazwisko męża, w nekrologach rodzina konsekwentnie użyła jej nazwiska panieńskiego. Mała Luiza także nie została podpisana nazwiskiem ojca, z którego ręki zginęła, a nazwiskiem rodowym matki. To świadoma decyzja bliskich, którzy w ten sposób chcą podkreślić więź z rodziną i odciąć się od domniemanego sprawcy. Jak nieoficjalnie ustalono, panieńskie nazwisko ma znaleźć się również na wspólnym nagrobku.

Mateusz G. zostanie pochowany osobno, prawdopodobnie w swojej rodzinnej miejscowości Jaroszowice pod Wadowicami. Termin jego pogrzebu nie jest jeszcze znany.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nie żyje Bonnie Tyler. Autorka "Holding Out for a Hero" miała 75 lat
Nie żyje Bonnie Tyler. Autorka "Holding Out for a Hero" miała 75 lat
Skonfiskowany pijanemu kierowcy, policyjny Mustang rozbity. Służył niespełna cztery miesiące
Skonfiskowany pijanemu kierowcy, policyjny Mustang rozbity. Służył niespełna cztery miesiące