W sieci pojawiło się nagranie z półek jednego z ukraińskich sklepów. Autor pokazał na nim popularną polską wódkę, za którą w przeliczeniu na złotówki trzeba tam zapłacić około dziesięciu złotych za pół litra. Ten sam produkt w polskim sklepie kosztuje kilkakrotnie więcej.

Nagranie zrobiło wrażenie na komentujących z prostego powodu. Chodzi o polski produkt, wyprodukowany w polskiej gorzelni, który w kraju swojego pochodzenia jest znacznie droższy niż na eksportowym rynku oddalonym o kilkaset kilometrów.

Za tą różnicą nie stoi jednak żaden nadzwyczajny mechanizm ani preferencyjne traktowanie zagranicznych klientów. Stoją za nią podatki, i to w skali, która przy alkoholach wysokoprocentowych decyduje o wszystkim.

Akcyza, czyli największa pozycja na paragonie

Od 1 stycznia 2026 roku stawka akcyzy na alkohol etylowy w Polsce wynosi 8391 złotych za hektolitr czystego, stuprocentowego alkoholu. To wzrost z 7991 złotych obowiązujących rok wcześniej.

Przełożenie na konkretną butelkę wygląda następująco. Półlitrowa butelka wódki o mocy 40 procent zawiera 0,2 litra czystego alkoholu. Po przemnożeniu przez obowiązującą stawkę daje to około 16,80 złotego samej akcyzy na jednej butelce. I to jeszcze przed doliczeniem czegokolwiek innego.

Do tego dochodzi 23-procentowy VAT, koszty banderolowania, transport oraz marże hurtownika i sklepu. W praktyce oznacza to, że przy typowej cenie półlitrowej wódki w polskim sklepie zdecydowana większość kwoty na paragonie to danina na rzecz państwa, a nie wartość samego produktu.

Towar na eksport nie płaci polskiej akcyzy

Tu leży sedno całej sprawy. Alkohol wysyłany za granicę jest zwolniony z polskiej akcyzy i polskiego VAT-u. Podatki nalicza się w kraju przeznaczenia, według obowiązujących tam stawek.

Na Ukrainie stawka akcyzy na napoje spirytusowe wynosi 133,31 hrywny za litr stuprocentowego alkoholu. Dla tej samej półlitrowej butelki czterdziestoprocentowej wódki daje to około 26,66 hrywny, czyli w przeliczeniu mniej więcej 2,30 złotego.

Różnica jest więc siedmiokrotna. Sam podatek akcyzowy od identycznej butelki wynosi w Polsce blisko 17 złotych, a na Ukrainie niecałe dwa i pół. Reszta rozbieżności na sklepowej półce to już pochodna niższego VAT-u, niższych kosztów logistyki i marż dostosowanych do lokalnych warunków.

Ceny dopasowane do portfela klienta

Drugi mechanizm ma charakter czysto rynkowy. Producenci i dystrybutorzy ustalają ceny tak, aby odpowiadały sile nabywczej mieszkańców danego kraju. Ta sama butelka w Warszawie i w Kijowie trafia do klientów o zupełnie innych dochodach, więc identyczna cena oznaczałaby w jednym z tych miejsc produkt praktycznie niesprzedawalny.

Ukraińskie prawo ustala przy tym minimalne ceny detaliczne na alkohol. Obecnie półlitrowa butelka wódki nie może tam kosztować mniej niż 89,4 hrywny, czyli około 7,80 złotego. Kwota widoczna na nagraniu, około dziesięciu złotych, plasuje się więc niewiele powyżej ustawowego minimum, co sugeruje, że produkt mógł być dodatkowo objęty sklepową promocją.

W Polsce ceny idą w drugą stronę

Kontrast jest tym wyraźniejszy, że polskie ceny alkoholu systematycznie rosną. Od 2022 roku obowiązuje rządowa mapa drogowa zakładająca coroczne podwyżki akcyzy. Według szacunków Ministerstwa Finansów tegoroczna podwyżka miała podnieść cenę półlitrowej butelki wódki o mniej więcej trzy do czterech złotych.

Na 2026 rok planowano początkowo skokowy wzrost stawek o 15 procent. Ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowano i stawki wzrosły o pierwotnie zakładane 5 procent. Resort finansów zapowiada jednak, że od 1 stycznia 2027 roku podwyżki mogą sięgnąć od 10 do 15 procent.

Ministerstwo uzasadnia tę politykę potrzebą urealnienia cen alkoholu w stosunku do dochodów. Argument opiera się na danych GUS pokazujących, że wraz ze wzrostem średniego wynagrodzenia Polacy mogą kupić za miesięczną wypłatę coraz większą ilość alkoholu. Podnoszenie podatków jako narzędzie ograniczania spożycia rekomenduje również Światowa Organizacja Zdrowia.

Zjawisko nie dotyczy tylko Ukrainy

Mechanizm, który zaskoczył autora nagrania, działa wszędzie tam, gdzie polski alkohol trafia na eksport. Polskie wódki bywają tańsze w niemieckich sklepach przygranicznych, w Czechach czy w krajach bałtyckich, a różnica zawsze sprowadza się do tego samego: stawek podatkowych w kraju przeznaczenia i lokalnych realiów cenowych.

Działa to zresztą w obie strony. Towary z krajów o niższej akcyzie po wjeździe do Polski drożeją dokładnie z tego samego powodu.

Ostateczna cena butelki na sklepowej półce zależy więc przede wszystkim od tego, w którym kraju została ona sprzedana, a nie od tego, gdzie ją wyprodukowano.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Ruch klimatyczny oblał sztucznymi odchodami dom Andziaks i Luki. Oberwało się też Rozenek-Majdan
Ruch klimatyczny oblał sztucznymi odchodami dom Andziaks i Luki. Oberwało się też Rozenek-Majdan
Konfitura krytykowany za donos na karawan pogrzebowy. Pyta czy to tłumaczy jazdę po chodniku?
Konfitura krytykowany za donos na karawan pogrzebowy. Pyta czy to tłumaczy jazdę po chodniku?