Sprawa, która zelektryzowała całą Polskę, ma swój dalszy ciąg. 42-letni rowerzysta, który we Wrocławiu popchnął i przewrócił 80-letnią kobietę na betonowy chodnik, a następnie odjechał, usłyszał zarzuty. Mężczyzna nie przyznaje się do winy i przedstawia własną, zupełnie inną wersję zdarzeń.

Do zajścia doszło 11 maja przy ul. Pilczyckiej we Wrocławiu, w rejonie kościoła. Całą sytuację zarejestrowała kamera samochodowa, a zarejestrowały ją także miejskie kamery monitoringu. To właśnie nagrania okazały się kluczowe dla ustalenia tożsamości sprawcy i przebiegu zdarzenia.

Dwa zarzuty i do trzech lat więzienia

8 czerwca, po niemal miesiącu od zdarzenia, mężczyzna został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Policjanci komisariatu Wrocław Fabryczna przedstawili mu dwa.

Pierwszy to spowodowanie naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni. Drugi to narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za te czyny grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. Mimo że podejrzany nie przyznał się do winy, sprawa zostanie skierowana do sądu.

Relacja poszkodowanej

Pokrzywdzoną okazała się dr Walentyna Wnuk, znana wrocławska gerontolog, działaczka i doradczyni prezydenta miasta do spraw seniorów, a także członkini Wrocławskiej Rady Seniorów.

W rozmowie z mediami opisała przebieg zdarzenia ze swojej perspektywy. Według jej relacji mężczyzna najpierw skierował do niej obraźliwe słowa. Kiedy spokojnie odpowiedziała, pytając, dlaczego nie zadzwonił dzwonkiem, bo wtedy by przyspieszyła, rowerzysta miał uderzyć ją kierownicą w prawy bark. Chwilę później zsiadł z roweru i z dużą siłą popchnął ją na betonowy chodnik. Kobieta upadła, a on natychmiast odjechał.

Seniorka podkreślała, że według niej nagranie wyraźnie pokazuje, iż rowerzysta celowo zszedł z roweru, żeby popchnąć ją mocniej. Sama określiła całe zajście wprost jako napad na starszą osobę. Po zdarzeniu trafiła do szpitala, gdzie przeszła szereg badań diagnostycznych.

Rowerzysta przedstawia inną wersję

Zupełnie inaczej całą sytuację opisuje podejrzany. Według policji mężczyzna częściowo umniejsza swoją rolę w zdarzeniu, twierdząc, że sygnalizował swoją obecność dzwonkiem, a kobieta miała być wobec niego agresywna słownie. W swoich wyjaśnieniach przekonuje, że seniorka wtargnęła mu pod koła.

Obie strony przedstawiają więc sprzeczne relacje, a ich ocena należeć będzie do sądu. Jak zaznaczyła podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, mężczyzna złożył wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy.

Sprawca długo się nie zgłaszał

Warto przypomnieć, jak przebiegały poszukiwania. Po zdarzeniu rowerzysta oddalił się z miejsca i przez dłuższy czas pozostawał nieuchwytny. Policja opublikowała jego wizerunek z nagrań, a w ustaleniu tożsamości pomogli świadkowie oraz materiał z wideorejestratora.

Jak wynika z doniesień, mężczyzna zgłosił się dopiero wtedy, gdy stało się jasne, że policja jest na jego tropie, a zatrzymanie to kwestia czasu. Kontakt z funkcjonariuszami nawiązał wówczas jego pełnomocnik.

Teraz o tym, która z wersji zdarzeń jest zgodna z prawdą, zdecyduje sąd. Kluczowym dowodem w sprawie pozostaje nagranie z kamery samochodowej, którego kierująca autem kobieta zadeklarowała się udostępnić jako świadek.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Facebook, Messenger i Instagram padły. Globalna awaria uderzyła w miliony użytkowników
Facebook, Messenger i Instagram padły. Globalna awaria uderzyła w miliony użytkowników
Sędzia tłumaczył czerwoną kartkę przez mikrofon. Piłkarze nie rozumieli uzasadnienia
Sędzia tłumaczył czerwoną kartkę przez mikrofon. Piłkarze nie rozumieli uzasadnienia