Na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu doszło do pierwszej siłowej eksmisji. W środę komornik w asyście policjantów z tarczami wyprowadził mieszkańca z domu, który stoi na terenie dawnych ogródków działkowych. Grunt nigdy nie należał do mieszkańców: przez dekady był własnością Kościoła, a kuria sprzedała go deweloperowi za 421 milionów złotych. Podczas interwencji doszło do szarpaniny, a jedna z kobiet trafiła do szpitala.
Domy wyrosły na działkach rekreacyjnych
Osiedle Maltańskie to nietypowy kawałek Poznania tuż przy Jeziorze Maltańskim. Po wojnie działały tam pracownicze ogrody działkowe "Wolność". W czasach PRL, przy cichej akceptacji ówczesnych władz, altanki zaczęły zamieniać się w murowane domy, w których ludzie mieszkali przez cały rok. Nikt nie wydawał na to pozwoleń na budowę, a obowiązujący od ponad 20 lat plan zagospodarowania przewiduje dla tego terenu zupełnie inne przeznaczenie.
Kluczowy jest jednak grunt. Mieszkańcy nigdy nie byli jego właścicielami. Gdy w 1994 roku teren odzyskał Kościół, na działkach stało już całe osiedle, a jego mieszkańcy z czasem podpisywali z parafią umowy dzierżawy. Byli tam zameldowani za zgodą miasta i płacili podatki, ale prawo własności pozostało po stronie kościelnej. W lutym tego roku kuria sprzedała ponad 12 hektarów spółce JHM Development za 421 milionów złotych. W tym miejscu ma powstać nowa zabudowa mieszkaniowa, a kilkuset dotychczasowych mieszkańców musi się wyprowadzić.
Komornik, kordon policji i łom
W środę na osiedle przyjechał komornik z policją, by wykonać wyrok eksmisyjny wobec pana Krzysztofa, który zajmował działkę numer 43 od lat 90. Sąd nakazał mu opuszczenie terenu już w październiku 2025 roku. Był to wyrok zaoczny: mężczyzna nie odebrał korespondencji z sądu i w ogóle nie bronił się w procesie.
Negociacje na miejscu się załamały. Wierzyciel proponował opłacenie hotelu robotniczego na 12 miesięcy, ale pod warunkiem wyprowadzki jeszcze tego samego dnia. Mężczyzna odmówił i zamknął się w domu, a przed budynkiem zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Doszło do przepychanek z policją. Jeden z mężczyzn miał próbować uderzyć funkcjonariusza, został obezwładniony i uderzył głową o element zabudowy. Od drzwi siłą odciągnięto też starszą kobietę, prezeskę stowarzyszenia broniącego mieszkańców, do której wezwano karetkę. Ostatecznie pracownicy komornika wyłamali drzwi łomem i wynieśli dobytek mężczyzny do magazynu.
Miesiąc w hotelu i wielka niewiadoma
Za odmowę dobrowolnej wyprowadzki pan Krzysztof ma opłacony hotel robotniczy tylko na miesiąc. Mężczyzna utrzymuje się z zasiłku w wysokości tysiąca złotych i sam przyznaje, że wynajęcie mieszkania na wolnym rynku jest poza jego zasięgiem. Pełnomocnik strony kościelnej przekonuje z kolei, że eksmitowanemu proponowano mieszkanie i pieniądze, a ten wycofał się z zawartego już porozumienia.
Sprawa pana Krzysztofa to dopiero początek. Za dwa tygodnie na Osiedlu Maltańskim planowana jest kolejna eksmisja, a podobnych spraw może być znacznie więcej, bo na spornym terenie wciąż mieszkają rodziny, które nie zamierzają się wyprowadzać.