Na drodze ekspresowej S3 w kierunku Świnoujścia utworzył się zator. Kierowcy grzecznie zjechali na boki, tworząc korytarz życia dla służb. Jeden z nich uznał jednak, że stanie w korku to nie dla niego. Kierujący fordem zawrócił i pojechał pod prąd - właśnie tym korytarzem - aż do zjazdu na Kliniska Wielkie.
Świadkowie zawiadomili policję
Informacja o niebezpiecznym manewrze szybko trafiła do goleniowskich policjantów. Funkcjonariusze pionu prewencji od razu zabrali się za ustalanie, kto siedział za kierownicą forda. Poszło im sprawnie - jak poinformowała policja, tożsamość kierowcy ustalono w niecałe dwa dni od otrzymania zgłoszenia.
Okazał się nim 27-letni mężczyzna. Przyznał się do popełnienia dwóch wykroczeń: jazdy drogą ekspresową w kierunku przeciwnym oraz naruszenia zakazu korzystania z przejazdu przeznaczonego dla pojazdów uprzywilejowanych.
8 tysięcy złotych i 23 punkty
Za swój "skrót" kierowca zapłacił konkretnie. Policjanci ukarali go dwoma mandatami na łączną kwotę 8 000 zł, a do tego na jego konto trafiły 23 punkty karne. Innymi słowy - jeden manewr i limit punktów praktycznie wyczerpany.
Policja podkreśla, że sprawa jest kolejnym dowodem na to, że reagowanie na niebezpieczne zachowania na drodze ma sens. Zgłoszenia od świadków często pozwalają szybko namierzyć sprawców rażących naruszeń i wyciągnąć wobec nich konsekwencje.
Korytarz życia to nie objazd
Warto przypomnieć - korytarz życia tworzy się wyłącznie po to, by karetki, straż i policja mogły jak najszybciej dojechać do miejsca zdarzenia. Wykorzystywanie go do ominięcia korka, i to jeszcze pod prąd na ekspresówce, to prosta droga do czołowego zderzenia. A przy okazji blokowanie dojazdu służbom do ludzi, którzy mogą walczyć o życie.
Żadna oszczędność czasu nie jest warta takiego ryzyka. Stoisz w korku? Trudno, postoisz. Wszyscy stoją.