Para Rosjan opublikowała nagranie z wizyty w jednym z polskich dyskontów spożywczych i wywołała nim spore poruszenie w sieci. Turystów ze Wschodu zaskoczyło dosłownie wszystko: niskie ceny, ogromny wybór i pełne półki tuż przed zamknięciem sklepu. Mężczyzna nagrywający film nie krył emocji i na koniec zaapelował o ponowne otwarcie granic.
Nagranie zamieszczone na Instagramie, które rozpowszechnił między innymi profil Nexta, pokazuje wizytę pary Rosjan w polskim dyskoncie. Mężczyzna od pierwszych sekund nie ukrywał zaskoczenia tym, co zobaczył na półkach.
„Poczuliśmy się jak dzikusy"
„Weszliśmy do sklepu w Polsce i poczuliśmy się jak dzikusy. Czuję się oszukany, ale w innym sensie" - mówił na nagraniu, porównując polską ofertę z tym, co para widziała wcześniej w innych odwiedzanych krajach.
Szczególną uwagę Rosjanina zwróciły ceny owoców. Opakowanie borówek amerykańskich o wadze 400 gramów kosztowało około 240 rubli, czyli niespełna 12 złotych. Jego zdaniem w innych państwach podobne produkty były znacznie droższe. Zaskoczył go również widok agrestu, który można było bez problemu kupić od ręki. „Wszystko tutaj jest dostępne i wszystko jest w zasięgu ręki" - komentował.
Rosjanie odwiedzili polski supermarket — teraz nie wiedzą, jak wrócić do domu
— NEXTA Polska (@nexta_polska) July 21, 2026
Asortyment, ceny i wybór produktów zrobiły na turystach z Rosji tak ogromne wrażenie, że zwykłe zakupy zamieniły się w prawdziwą wycieczkę 😄 pic.twitter.com/07ib2O0hfa
Jabłka dwa razy tańsze niż w Rosji
Największe wrażenie na nagrywającym zrobiła jednak cena jabłek. W polskim dyskoncie kilogram kosztował w przeliczeniu około 80 rubli, czyli mniej więcej 3,86 zł. Według danych przywoływanych przez media, w Rosji za kilogram jabłek trzeba zapłacić około 169 rubli, a więc ponad 8 złotych. Różnica jest więc ponad dwukrotna, i to na korzyść kraju, który jabłkami stoi.
Co ciekawe, para odwiedziła sklep wieczorem, tuż przed zamknięciem, a mimo to półki wciąż były pełne. „Jest już wieczór, sklep zaraz się zamyka, a mimo to nadal są warzywa, owoce, wszystko" - relacjonował mężczyzna, na bieżąco przeliczając polskie ceny na ruble.
„Otwórzcie granice, proszę!"
Pod koniec nagrania Rosjanin stwierdził, że w polskim sklepie „jest wszystko", i pozwolił sobie na żartobliwy apel. „Nie wiem, jak teraz wrócić do domu po tym wszystkim, co zobaczyłem w polskim supermarkecie, po tych wszystkich warzywach i owocach. Otwórzcie granice, proszę! Pilnie. Czas je otworzyć. Chcę znowu dostać samochód i zieloną kartę jak kiedyś, w moim poprzednim życiu" - podsumował.
Zachwyt pary ma swoje twarde, ekonomiczne tło. Ceny w Rosji stale rosną: według danych Rosstatu wskaźnik cen konsumpcyjnych od początku roku osiągnął poziom 103,53 proc., a warzywa i owoce podrożały w ostatnich tygodniach średnio o 2,2 proc. Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w Rosji wynosi około 75 tysięcy rubli, czyli mniej więcej 3,6 tysiąca złotych. Warto przy tym pamiętać, że samo porównywanie cen nie uwzględnia różnic w zarobkach i kosztach życia. Nagranie pokazuje jednak przede wszystkim, jak duże wrażenie na zagranicznych gościach potrafi zrobić oferta zwykłego polskiego dyskontu.