Ruch Klimatyczny Jazda! przeprowadził kolejną akcję wymierzoną w osobę publiczną. Tym razem aktywiści weszli do czynnego lokalu sieci Kreuzberg Kraft Kebap, której twarzą jest Filip Chajzer, i wysypali na podłogę resztki jedzenia. Działo się to przy klientach i przy obsłudze. Na miejscu zostawili kilkustronicowy list adresowany do prezentera. Policja podobne działania tej samej grupy kwalifikuje jako wykroczenie.

Aktywiści w fioletowych kamizelkach pojawili się w środku lokalu w godzinach jego pracy. Zawartość wiadra trafiła na posadzkę na środku sali, kilka metrów od lady i od stolików. Jedna z uczestniczek stanęła z żółtą tablicą z hasłem „STOP BEZKARNOŚCI ELIT". Personel i osoby postronne przyglądały się zdarzeniu z boku, część nagrywała telefonami.

Policja: sprawcy będą ścigani z Kodeksu wykroczeń

Ruch przedstawia swoje działania jako performance i formę obywatelskiego protestu. Organy ścigania patrzą na nie inaczej.

Stołeczna policja potwierdziła, że prowadzi sprawę dotyczącą wcześniejszej akcji przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie. Jak przekazał „Super Expressowi" mł. asp. Jakub Pacyniak, sprawcy będą ścigani z artykułu 51 paragraf 1 Kodeksu wykroczeń. Przepis dotyczy zakłócania spokoju, porządku publicznego albo wywoływania zgorszenia w miejscu publicznym.

Za takie wykroczenie grozi areszt od 5 do 30 dni, ograniczenie wolności do miesiąca albo grzywna od 20 do 5000 złotych.

Przypadek kebaba różni się jednak od wcześniejszych zdarzeń, które polegały na oblaniu witryn i bram z zewnątrz. Tutaj substancja trafiła do wnętrza lokalu gastronomicznego w trakcie obsługi klientów, co otwiera również kwestie sanitarne i majątkowe.

Koszt akcji poniosła obsługa lokalu

Ruch uzasadnia swoje działania troską o osoby najuboższe. W liście aktywiści piszą wprost, że to najubożsi, a nie najbogatsi, ponoszą główny ciężar ekonomiczny polityk klimatycznych.

W tym konkretnym przypadku rachunek wyglądał inaczej. Filipa Chajzera nie było w lokalu w momencie akcji. Podłogę sprzątali pracownicy punktu, przerwana została obsługa, a część sali przez jakiś czas nie nadawała się do użytku. Ani personel, ani klienci nie mieli wpływu na decyzje biznesowe czy medialne prezentera.

List: od „Szanowny Filipie Chajzerze" do słowa „zbrodnia"

Dokument zostawiony w lokalu ma formę oficjalnej korespondencji, z logotypem ruchu w rogu i grzecznościowym zwrotem na początku.

W treści aktywiści tłumaczą, że akcja jest częścią performance'u wymierzonego w osoby należące do elit ekonomicznych i w osoby publiczne promujące skrajnie konsumpcjonistyczny styl życia. „Niestety Pana działalność stanowi wręcz wzorcowy przykład tych skandalicznych moralnie, antyspołecznych zachowań" napisali. Zarzucili prezenterowi „pokazową rozrzutność" i „wysokoemisyjną konsumpcję", twierdząc, że prowadzą one do cierpienia, problemów zdrowotnych i śmierci niewinnych osób.

W dalszej części listu pojawia się określenie „obrzydliwa zbrodnia, jaką jest napędzanie katastrofy klimatycznej w stosunku do najsłabszych". Autorzy nie precyzują, na jakiej podstawie prowadzenie sieci punktów gastronomicznych zostało zakwalifikowane w tej kategorii.

Fragment o synu prezentera

W liście znalazł się też akapit odnoszący się do rodziny Chajzera. Aktywiści napisali, że przyczynia się on do skazania własnego syna na podobny los, a kilka akapitów dalej odwołali się do jego uczuć wobec własnych dzieci, licząc, że dzięki temu „wyciągnie wnioski i stanie się częścią rozwiązania".

To ten fragment wzbudził najwięcej zastrzeżeń wśród osób komentujących kolejne akcje ruchu. Wcześniejsze działania grupy dotyczyły witryn sklepowych i bram posesji. Tutaj argumentacja została skierowana wobec dziecka osoby publicznej.

Kielce, czyli argument oparty na decyzji, którą wcześniej chwalono

Jeden z fragmentów listu odwołuje się do sytuacji sprzed kilku tygodni.

W czasie ostatniej fali upałów Filip Chajzer zamknął swój punkt w Kielcach, tłumacząc, że nie chce narażać pracowników na pracę w ekstremalnych warunkach. W lokalu działają palniki, piec i wentylacja, przez co temperatura w środku bywa wyższa niż na zewnątrz. Decyzja spotkała się wtedy z bardzo dobrym przyjęciem, a w komentarzach pisano, że biznes biznesem, ale ludzie są ważniejsi.

Aktywiści przywołali tę samą sytuację jako element oskarżenia. Napisali o „nieludzkiej fali upałów", dodając, że były to „te same upały, które uniemożliwiają godną pracę w pańskim kieleckim kebabie". Decyzja podjęta w interesie załogi została więc wykorzystana jako dowód na tezę o odpowiedzialności prezentera za kryzys klimatyczny.

Dane bez podanego źródła

Ruch podpiera swoje stanowisko liczbami. Aktywiści twierdzą, że 5 procent najbogatszych ludzi w Polsce, do których zaliczają Chajzera, odpowiada za 23 procent emisji CO2, podczas gdy 5 procent najuboższych odpowiada za 1 procent. Dodają, że 10 procent najbogatszych emituje więcej niż większość Polek i Polaków razem wzięta. Powołują się również na raport UNICEF, według którego prawie połowa dzieci na świecie jest narażona na skutki katastrofy klimatycznej.

W liście nie wskazano jednak, z jakich opracowań pochodzą te dane, jaką przyjęto metodologię ani za jaki okres liczono emisje. Nie wyjaśniono także, na jakiej podstawie prezenter został zakwalifikowany do wskazanej grupy dochodowej i w jaki sposób oszacowano jego indywidualny ślad węglowy.

Odwołanie do prezydenta Nawrockiego

W dokumencie pojawia się też wątek polityczny. Aktywiści napisali, że Chajzer ma narzędzia oraz sympatię prezydenta Karola Nawrockiego, dzięki czemu mógłby wpłynąć na realne zmiany polityczne w Polsce.

List zamyka zdanie: „Resztki jedzenia da się zmyć wodą bez śladu. Konsekwencji Pana antyspołecznych zachowań już tak łatwo posprzątać nie można." Podpisano: „Z wyrazami nadziei, Ruch Klimatyczny Jazda!".

To kolejny punkt zaplanowanej serii

Akcja w kebabie nie była odosobnionym zdarzeniem. Ruch Klimatyczny Jazda! kilka dni wcześniej zainaugurował cykl pod hasłem „Elity posrało... Czas po sobie posprzątać!".

Sztucznymi odchodami oblano wtedy wejście do rezydencji influencerów Andziaks i Luki na warszawskim Wilanowie, należący do influencerki butik Twinkle Candle przy ulicy Grzybowskiej oraz sklep Mrs. Drama Małgorzaty Rozenek-Majdan przy Mokotowskiej. Wszystkie zdarzenia były rejestrowane przez samych uczestników i publikowane w mediach społecznościowych.

Pod sklepem Andziaks doszło do konfrontacji z matką influencerki, która przekonywała, że jej córka płaci podatki i pomaga ludziom. Jeden z aktywistów odpowiedział jej wulgarnie, a następnie przed kamerą porównywał własne zarobki w sektorze budżetowym z majątkiem celebrytki.

Krytyka metod, także ze strony komentatorów mediów

Kolejne akcje ruchu spotkały się z szeroką krytyką, również poza środowiskami nieprzychylnymi aktywizmowi klimatycznemu.

Skuteczność tych działań zakwestionowała dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, która stwierdziła, że osoby będące celem akcji niczego w swoim życiu nie zmienią, a same protesty nic nie dadzą.

W komentarzach internautów przeważały oceny negatywne. „Granica pomiędzy aktywizmem a zwykłym chamstwem została przekroczona" pisali jedni. Inni pytali, czy problemem aktywisty nie jest po prostu to, że ktoś zarabia więcej od niego. Powtarzało się też określenie „zwykłe chamstwo ubrane w ideologię".

Sieć, wokół której od początku było głośno

Kreuzberg Kraft Kebap wystartował w kwietniu 2024 roku od jednego food trucka przy ulicy Burakowskiej w Warszawie. Dziś punkty sieci działają między innymi w Warszawie, Krakowie, Lublinie, Gdańsku, Kielcach, Łodzi i Katowicach, a kolejne otwarcia ogłaszane są regularnie, także w mniejszych miejscowościach.

Marka od początku budziła emocje. Były spory o gramaturę porcji, głośne recenzje youtuberów, a wiosną 2025 roku konflikt w Krakowie, gdzie budka stanęła przy placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego i zasłoniła Pałac Wołodkowiczów. Po krytyce miejskich aktywistów Chajzer sam zdecydował wtedy o przeniesieniu lokalu. Dotychczasowe zarzuty dotyczyły jednak cen, estetyki albo jakości obsługi, a nie odpowiedzialności moralnej za skutki zmian klimatu.

Ruch Klimatyczny Jazda! zapowiedział kontynuację serii i kolejne cele wśród celebrytów, osób zamożnych oraz przedsiębiorców. Postępowania w sprawie wcześniejszych zdarzeń są w toku i na razie nie zapadły w nich żadne rozstrzygnięcia. Otwarte pozostaje pytanie, czy przy takich metodach ruch jest w stanie przekonać kogokolwiek poza własnym środowiskiem.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zszokowani Rosjanie w polskim sklepie. Chcą ponownego otwarcia granic
Zszokowani Rosjanie w polskim sklepie. Chcą ponownego otwarcia granic
Wbiegli do restauracji i zaczęli go kopać za ladą. Na miejscu momentalnie pojawiła się policja. Opublikowano nagranie z monitoringu
Wbiegli do restauracji i zaczęli go kopać za ladą. Na miejscu momentalnie pojawiła się policja. Opublikowano nagranie z monitoringu