Ciało chronionej rysicy znaleziono w rzece Kokna niedaleko wsi Dołgie w Zachodniopomorskiem. W zwłokach był otwór wlotowy po pocisku, a jego fragmenty wydobyto i przekazano policji. Ciało leżało dokładnie na granicy dwóch obwodów łowieckich. Przyrodnicy nie byli w stanie ustalić, czy samica karmiła młode.

Zgłoszenie wpłynęło w piątek 7 sierpnia. Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze zostało wezwane do martwego rysia pod Złocieńcem. Jak przyznają przyrodnicy, już pierwsza informacja przekazana ich pracownikowi terenowemu nie pozostawiała złudzeń, że śmierć zwierzęcia nie była naturalna.

Wykrywacz metalu potwierdził podejrzenia

Na miejsce pojechał zespół terenowy towarzystwa w towarzystwie komendanta Straży Leśnej Nadleśnictwa Złocieniec. Ekipa zabrała ze sobą między innymi wykrywacz metalu.

Podczas oględzin w ciele rysicy stwierdzono otwór wlotowy po pocisku, a detektor potwierdził obecność metalu. Samica nie miała obroży telemetrycznej, więc nie była na bieżąco monitorowana przez badaczy.

Czynności przejęli funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Drawsku Pomorskim. Z ciała wydobyto i zabezpieczono fragmenty pocisku, które mają być jednym z kluczowych dowodów w sprawie.

Wstępne ustalenia wskazują, że zwierzę zabito najprawdopodobniej z broni myśliwskiej. Sprawca pozostaje nieznany.

Granica dwóch obwodów łowieckich

Ciało znajdowało się w rzece stanowiącej granicę obwodów dzierżawionych przez koła łowieckie „Jeleń" i „Cyranka". To na tym obszarze prowadzone będą dalsze czynności.

Stan rozkładu zwłok był zaawansowany, co oznacza, że od strzału minęło sporo czasu. Zwierzę zostało zabrane z miejsca, w którym padł strzał, i wrzucone do wody.

Najboleśniejsza niewiadoma

Z powodu stanu ciała nie udało się ustalić, czy rysica była karmiącą matką. Większość samic w tym okresie wyprowadziła już młode z gniazd, a rodziny przemieszczają się po swoim terenie.

Jak podkreśla ZTP, jeśli samica wychowywała potomstwo, gdzieś w lesie mogły zostać małe rysie czekające na jej powrót. Nie rozumieją, dlaczego matka nie wraca, a bez niej nie mają praktycznie żadnych szans na przeżycie. Możliwe więc, że wraz z jednym strzałem zginęło nie jedno, lecz kilka zwierząt.

Jedenasty taki przypadek

Ryś podlega w Polsce ścisłej ochronie gatunkowej. Jego liczebność w całym kraju szacuje się obecnie na około dwieście osobników, więc utrata każdego pojedynczego zwierzęcia ma znaczenie dla całej populacji. Każda dorosła samica może przesądzić o przyszłości kolejnego pokolenia.

Według towarzystwa to jedenasty ryś zabity przez kłusownika od początku prowadzenia projektów reintrodukcyjnych przez tę organizację.

Przyrodnicy pobrali próbki do badań genetycznych. Pozwolą one ustalić linię genetyczną zwierzęcia, jego pochodzenie i powiązania z innymi rysiami z projektu.

„Nie pozwolimy, by ta śmierć została zapomniana"

W swoim komunikacie ZTP nie kryje emocji. Przypomina, że dla wielu osób to tylko jedno zwierzę, ale dla nich jest to efekt wieloletniej pracy: godzin w terenie, monitoringu, telemetrii, ratowania rannych zwierząt i edukacji.

Towarzystwo zapowiedziało, że będzie walczyć o ustalenie sprawcy i wspierać organy prowadzące postępowanie. O postępach ma informować w porozumieniu z policją.

Przyrodnicy apelują do wszystkich, którzy mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu sprawcy, o kontakt z policją. Za zabicie zwierzęcia objętego ścisłą ochroną grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Działania prowadzone są w ramach projektu LIFE LYNX PL LT DE, współfinansowanego przez Unię Europejską, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Fundację WWF Polska.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Pijany Polak jechał traktorem po niemieckiej autostradzie. Wydmuchał ponad 2 promile
Pijany Polak jechał traktorem po niemieckiej autostradzie. Wydmuchał ponad 2 promile
Ludzie śpią gdzie popadnie, nawet na taśmach bagażowych. Etna sparaliżowała lotnisko w Katanii
Ludzie śpią gdzie popadnie, nawet na taśmach bagażowych. Etna sparaliżowała lotnisko w Katanii