Turyści wypoczywający w sobotę, 15 sierpnia, na głównej plaży w Mielnie przeżyli spotkanie, którego długo nie zapomną. Gdy pływali na desce SUP kilkadziesiąt metrów od brzegu, podpłynęła do nich mała foka. Zwierzę bez wahania wskoczyło na deskę i urządziło sobie na niej odpoczynek, a przy okazji zaczęło domagać się głaskania.

Foka skradła show całej plaży

Do zdarzenia doszło w sobotę po południu na wysokości głównego wejścia na plażę w Mielnie. Upał przekraczający 30 stopni ściągnął nad morze tłumy, więc niecodzienny gość natychmiast stał się główną atrakcją. Foka nie tylko nie chciała opuścić deski, ale wielokrotnie domagała się od ludzi głaskania i drapania. Świadkowie relacjonowali, że próbowano ją delikatnie zsunąć do wody, jednak zwierzę za każdym razem wracało na deskę, na której spędziło w sumie kilka godzin.

"Foka chce się bawić"

Zaskoczeni plażowicze nie bardzo wiedzieli, jak się zachować. Część z nich podpłynęła do stanowiska ratowników z pytaniem, co robić, bo trochę się bali. Usłyszeli, żeby niczego zwierzęciu nie robili, bo pewnie zaraz samo zeskoczy. "Ale to już trwa dłuższy czas, a foka chce się bawić", przyznał Leszek Pytel, szef ratowników w Mielnie.

Jeden ze świadków skontaktował się z fokarium na Helu. Foka wyglądała na zdrową, więc interwencja specjalistów nie była potrzebna. Po godzinie 17 na miejscu pojawili się ratownicy WOPR, którzy odholowali zwierzę na wybrzeże. Po wypuszczeniu foka odpłynęła.

Ratownicy apelują o dystans

Choć całe zajście wyglądało uroczo, ratownicy przypominają, że foki to dzikie zwierzęta i należy zachować wobec nich dystans. Pod zdjęciami opublikowanymi na profilu Ratownicy - Mielno internauci zwracali uwagę, że tak duże zaufanie młodej foki do ludzi może mieć dla niej negatywne konsekwencje.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Był tak pijany, że zasnął czekając na zmianę świateł. Obudzili go policjanci
Był tak pijany, że zasnął czekając na zmianę świateł. Obudzili go policjanci
Bydgoszcz: dorośli zaatakowali rodzeństwo z Ukrainy. "Bo rozmawiali po ukraińsku"
Bydgoszcz: dorośli zaatakowali rodzeństwo z Ukrainy. "Bo rozmawiali po ukraińsku"