Cisza, woda i las za oknem. Tak miało wyglądać życie w spokojnej okolicy pod Warszawą, gdzie dom za kilka milionów złotych kupuje się właśnie po to, żeby mieć święty spokój. Jedna z mieszkanek postanowiła opowiedzieć, co zostało z tego spokoju po tym, jak na sąsiedniej działce zamieszkała jedna z najpopularniejszych influencerek w kraju.
Angelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, od lat relacjonuje swoje życie prywatne setkom tysięcy obserwujących. Vlogi, zakupy, wnętrza, remonty, wakacje. Wszystko to dzieje się w konkretnym miejscu, przy konkretnej ulicy, na której mieszkają też ludzie niemający z internetem nic wspólnego. I to właśnie oni ponoszą część kosztów tej popularności.
Najpierw była budowa
Autorka nagrania opisuje, że kupiła dom w miejscu, które wybrała ze względu na bliskość wody, lasu i ciszę. Sielanka skończyła się w momencie, gdy na sąsiedniej działce ruszyła budowa dużej posiadłości. Hałas, sprzęt i ruch ciężarówek to jednak, jak podkreśla, dopiero wstęp do tego, co przyszło później.
Sąsiadka Andziaks narzeka na mieszkanie obok influencerki.
— deZeZed (@deZeZed) July 26, 2026
Wprowadzili się do prestiżowej dzielnicy i robią syf 😭 pic.twitter.com/BHqZyLz6Gd
Iluminacja widoczna z daleka
Zimą sąsiedni dom zamienia się w świąteczną atrakcję. Tysiące lampek, migające sekwencje świateł i łuna widoczna, według relacji sąsiadki, nawet kilkaset metrów dalej. Dla obserwujących w social mediach to efektowne tło kolejnych relacji. Dla ludzi mieszkających naprzeciwko to codzienność przez kilka tygodni w roku.
Palety, paczki i chodnik jako magazyn
Kolejnym punktem na liście są dostawy. Praca influencerki oznacza nieustanny strumień przesyłek: paczki PR-owe, palety z produktami, kurierzy pojawiający się kilka razy dziennie. Część tego ładunku regularnie ląduje na chodniku, bo nie ma jak inaczej go rozładować.
Problem robi się poważniejszy, gdy w domu pojawiają się goście. Wtedy, jak relacjonuje mieszkanka, ciąg pieszy zamienia się w prywatny parking. Na ulicy pojawiły się apele dotyczące nielegalnego parkowania i blokowania ścieżki rowerowej.
To nie pierwszy raz
Sąsiedzkie napięcia wokół domu Andziaks i jej męża Łukasza, znanego jako Luka, wypłynęły publicznie już w maju 2024 roku. Na jednej z otwartych facebookowych grup zrzeszających warszawiaków pojawił się wtedy rodzaj donosu na parę. Mieszkańcy tego samego osiedla skarżyli się na notoryczne blokowanie chodnika i ścieżki rowerowej, a bezpośrednim powodem była impreza urodzinowa córki youtuberów, na którą zjechało sporo gości. Jeden z internautów zaznaczał, że dwukrotnie zwracał uwagę na zastawianie przejścia autami. W komentarzach nie zabrakło też osób broniących pary.
Dwa lata później skargi wracają, tyle że tym razem w formie nagrania opublikowanego przez samą sąsiadkę.
Aktywiści i sztuczne odchody
Czarę goryczy przelały wizyty osób, które przyjeżdżają pod dom nie po autograf, tylko po konfrontację. W ostatnich dniach głośno było o akcji Ruchu Klimatycznego Jazda!, którego działacze oblali sztucznymi odchodami dom influencerki oraz jej warszawski sklep Twinkle Candle. Jako powód podali promowanie skrajnie konsumpcyjnego stylu życia.
Andziaks skonfrontowała się z jednym z aktywistów przez kamerkę telefonu, a jej mąż napisał na InstaStories o ataku na dom, w którym przebywała wtedy kobieta z półrocznym dzieckiem. Na miejscu pojawiła się policja.
Z perspektywy mieszkańców ulicy takie wydarzenia oznaczają jedno: chaos, media, kamery i całkowicie zablokowany przejazd. Nikt z nich nie zdecydował się na życie publiczne, a mimo to regularnie staje się jego tłem.
Cena sąsiedztwa
Relacja sąsiadki nie zawiera dramatycznych oskarżeń ani żądań. To raczej wyliczenie kosztów, które ponosi się mimochodem, mieszkając obok kogoś, czyj dom jest jednocześnie planem zdjęciowym, magazynem, showroomem i celem protestów. Kupując dom nad wodą, w lesie, za miliony złotych, trudno było przewidzieć, że w pakiecie dostanie się także publiczność.