Wyglądał jak normalna taksówka. Numer boczny, oznakowanie, wszystko niby na miejscu. Tyle że gdy inspektorzy transportu drogowego przyjrzeli się bliżej, okazało się, że z legalnym przewozem osób ten pan nie miał nic wspólnego. Ani licencji, ani prawa do prowadzenia auta - bo akurat ciążył na nim sądowy zakaz

Nocna kontrola w centrum Lublina

Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, z 7 na 8 czerwca. Inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie prowadzili wtedy działania wymierzone konkretnie w przewozy osób wykonywane taksówkami na terenie miasta.

I podczas przejazdu ulicą Nadstawną ich uwagę zwrócił pojazd oznakowany jako taksówka. Coś się jednak nie zgadzało. Numer boczny umieszczony na samochodzie nie figurował w wykazie wydanych licencji transportowych. To wystarczyło, żeby zatrzymać auto do kontroli.

Im dłużej sprawdzali, tym gorzej

Pierwsze ustalenia były jasne - kierowca nie posiadał licencji wymaganej do przewozu osób taksówką. Ale na tym lista się nie skończyła. Bo dopiero się rozkręcało.

Inspektorzy ustalili, że mężczyzna prowadził samochód mimo obowiązującego sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Do tego nie miał wymaganych orzeczeń lekarskich ani psychologicznych, które potwierdzałyby brak przeciwwskazań do wykonywania zawodu kierowcy. Auto nie było też wyposażone w taksometr, a sam kierowca nie korzystał z żadnej aplikacji przewozowej, przez którą mógłby legalnie wozić pasażerów. Czyli krótko - improwizacja na całej linii.

Ile to wszystko będzie kosztować

Za naruszenia stwierdzone podczas kontroli kierowcy grozi kara administracyjna w łącznej wysokości 14 tys. zł. Ale to akurat może okazać się najmniejszym problemem.

Bo znacznie poważniejsze są konsekwencje złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. To już przestępstwo zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Co tu dużo mówić - z zabawy w taksówkarza może zrobić się całkiem realny problem.

Oznakowanie to jeszcze nie wszystko

Ta historia pokazuje jedną rzecz. To, że auto ma na sobie napis "taxi" i numer boczny, wcale nie znaczy, że przewóz odbywa się zgodnie z przepisami. A pasażer wsiadający do takiego pojazdu często nie ma pojęcia, kto faktycznie siedzi za kierownicą i czy w ogóle ma prawo tam siedzieć.

Dzięki czujności inspektorów z ruchu wyeliminowano nielegalnego przewoźnika, który mógł stanowić zagrożenie - i dla pasażerów, i dla innych kierowców na drodze.

Jeśli kiedyś coś wyda Wam się podejrzane przy zamawianej taksówce - brak taksometru, dziwne zachowanie kierowcy, niejasna sytuacja - lepiej zaufać przeczuciu i z takiego kursu zrezygnować. Zdrowie i bezpieczeństwo są warte więcej niż kilka zaoszczędzonych minut.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Daniel Magical (...) tłukł własną mamę i to na streamie". Pogubiony Mejza przyznaje, że to patologia
„Daniel Magical (...) tłukł własną mamę i to na streamie". Pogubiony Mejza przyznaje, że to patologia
Dlatego RAM kosztuje fortunę. Postacie z „Wiedźmina” ożywione przez AI
Dlatego RAM kosztuje fortunę. Postacie z „Wiedźmina” ożywione przez AI