Historia gigantycznego suma wyłowionego z warszawskiego jeziorka Balaton, która przez kilka dni rozpalała emocje w całym kraju, ma swój finał. Choć przez moment wydawało się, że "legenda Balatonu" skończyła w bagażniku samochodu, ryba przeżyła. Jak potwierdziła policja, sum znów pływa, tyle że w innym zbiorniku.

Wyłowili "legendę Balatonu"

Do zdarzenia doszło pod koniec maja nad jeziorkiem Balaton na warszawskim Gocławiu, w dzielnicy Praga-Południe. Z akwenu wyłowiono ogromnego suma, który według relacji mierzył ponad 170 centymetrów i ważył około 40 kilogramów. Mieszkańcy podkreślali, że ryba żyła w zbiorniku od około dwudziestu lat i była dobrze znana okolicznym wędkarzom jako "legenda Balatonu".

Sprawa zyskała rozgłos po tym, jak w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia i nagrania z połowu. Widać na nich, jak okazały sum zostaje wyciągnięty na brzeg, a następnie, mimo głośnych protestów świadków, umieszczony w bagażniku samochodu osobowego i wywieziony.

Ukraińcy wyłowili w okresie ochronnym legendarnego suma w Warszawie, żywego zapakowali do bagażnika i wywieźli
Jeziorko Balaton na warszawskim Gocławiu od ponad dwóch dekad miało swojego króla - ogromnego suma, którego znali wszyscy lokalni wędkarze. Każdy marzył, żeby go złowić i wypuścić. Zamiast tego ryba trafiła żywcem do bagażnika i zniknęła. W środku okresu ochronnego. Walka na wodzie, tłum na pomoście Do zdarzenia doszło 29

Połów w okresie ochronnym

Kontrowersje wzbudził przede wszystkim fakt, że do połowu doszło w czasie obowiązywania okresu ochronnego dla suma, który trwa do 31 maja. W tym czasie ryba powinna wrócić do wody. Zamiast tego wędkarz zabrał suma z zamiarem jego zjedzenia.

Pojawił się również aspekt traktowania zwierzęcia. Z nagrań wynika, że potężna ryba trafiła do bagażnika bez dostępu do wody. Mieszkańcy Gocławia zgodnie oceniali, że sposób, w jaki potraktowano suma, był niehumanitarny. Sprawa oburzyła nie tylko wędkarzy, ale też obrońców praw zwierząt.

57-letni obywatel Ukrainy który wyłowił suma w Warszawie został deportowany i ma 5-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen
Wyłowił z warszawskiego jeziorka suma giganta - legendę okolicy żyjącą tam od ponad dwóch dekad. Żywą rybę wrzucił do bagażnika i odjechał. Kilka dni później wylądował na granicy z zakazem wjazdu do całej strefy Schengen na pięć lat. Legenda Balatonu Jeziorko Balaton na warszawskim Gocławiu od lat kryło wyjątkowego lokatora.

Surowe konsekwencje dla sprawcy

Sprawcą nielegalnego połowu okazał się 57-letni obywatel Ukrainy. Sytuacją natychmiast zainteresowała się policja z Pragi-Południe, która zatrzymała mężczyznę. Wędkarz usłyszał zarzuty.

Na tym jednak konsekwencje się nie skończyły. Jak potwierdziła rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dagmara Bielec, 57-latek otrzymał nakaz przymusowego powrotu na Ukrainę oraz pięcioletni zakaz wjazdu do Polski i pozostałych państw strefy Schengen. Mężczyzna został odwieziony do przejścia w Dorohusku, skąd trafił do swojego kraju.

Happy end. Sum znów pływa

Najważniejsze pytanie przez długi czas pozostawało bez odpowiedzi. Nie było jasne, czy ryba w ogóle przeżyła połów i transport.

Teraz historia doczekała się pomyślnego zakończenia. Sum został wypuszczony z powrotem do wody i trafił do innego zbiornika w obrębie Warszawy. Uwolnił go ten sam mężczyzna, który wcześniej złowił rybę, co ustaliła i czemu poinformowała "Fakt" podinsp. Joanna Węgrzyniak, rzeczniczka prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa VII. Po dniach niepewności i fali emocji cała sprawa zakończyła się więc happy endem, przynajmniej dla głównego bohatera, czyli samego suma.

Źródło Fakt.pl

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Daniel Magical (...) tłukł własną mamę i to na streamie". Pogubiony Mejza przyznaje, że to patologia
„Daniel Magical (...) tłukł własną mamę i to na streamie". Pogubiony Mejza przyznaje, że to patologia
Dlatego RAM kosztuje fortunę. Postacie z „Wiedźmina” ożywione przez AI
Dlatego RAM kosztuje fortunę. Postacie z „Wiedźmina” ożywione przez AI